Przyjdzie kryska na Matyska: „Atlas chmur” – recenzja

Atlas chmur - recenzja
mat. prasowe

„Atlas chmur” jest pokręconą, pogmatwaną, wielowątkową opowieścią o tym, co w życiu najważniejsze.

Atlas chmur - recenzja
mat, prasowe/więcej w galerii

„Córko, – rzecze jej stary – Nie masz zbrodni bez kary” – tę myśl Adama Mickiewicza utrwaloną w balladzie „Lilije” przypomniałam sobie, oglądając „Atlas chmur”. Film, podobnie jak wchodzące również w tym tygodniu na ekrany polskich kin „Anna Karenina” i „Gangster”, ma swoje źródło w literaturze.

Bestseller Davida Mitchella w swej skomplikowanej, uchodzącej za niemożliwą do sfilmowania treści, przekazuje nam wiele ważnych prawd, między innymi tę, że każdy czyn ma swoje konsekwencje. Książkę wzięli na warsztat Lana i Andy Wachowscy (po zmianie płci przez Larry’ego, twórcy „Matriksa” nie są już braćmi) i mistrz Tom Tykwer (reżyser „Pachnidła” i „Biegnij, Lola, biegnij”). Nie zyskali poparcia wielkich wytwórni filmowych, ale w końcu udało się im zebrać 100 milionów dolarów i rozpoczęli prace nad swoją megaprodukcją.

– Ta historia wykracza poza granice wyznaczone przez rasę, płeć, miejsce i czas. Pokazuje, że natura ludzkości leży poza nimi. To zaintrygowało nas najbardziej podczas lektury książki i sprawiło, że zechcieliśmy napisać na jej podstawie scenariusz filmu – opowiadała Lana Wachowski.

Wyzwanie podjęły również gwiazdy: Tom Hanks, Halle Berry, Hugh Grant, Ben Whishaw, Hugo Weaving, Jim Sturgess, Doona Bae, Jim Broadbent i Susan Sarandon. Kto gra kogo, długo by opisywać. Bohaterowie pojawiają się w różnych wcieleniach w sześciu toczących się równolegle w filmie, bo nie w czasie, historiach. Mamy miszmasz akcji, historii i gatunków.

Oglądamy dziewiętnastowieczny dramat kostiumowy toczący się na wodzie i lądzie, melodramat gejowski z lat 30-tych dwudziestego wieku, thriller z lat 70-tych, w którym – wzorująca się na swoim ojcu – młoda dziennikarka odkrywa tajemniczy raport, oraz toczący się w naszych czasach film przygodowy, opowiadający losy starego pisarza, który po sukcesie książkowym, zamiast pławić się w glorii sławy, ląduje w domu starców, gdzie strzeże go siostra przypominająca Mildred Ratched, przełożoną z domu wariatów z „Lotu nad kukułczym gniazdem”. To nie wszystko. W futurystycznym, totalitarnym Seulu żyje obdarzona urodą bez skazy Sonmi 451, grająca ją Doona Bae pojawia się również jako bogini (nie bogini) Somni 351 w pełnym okrucieństwa świecie, gdzie krwawy wódz niszczy osadę ludzi, którzy próbują odtworzyć życie na zniszczonej planecie.