Reset

Punkt wyjścia tego filmu jest ciekawy, ale nie zostaje dobrze rozwinięty.
Mężczyzna budzi się we wraku samochodu, który stoi w lesie, i nie może z niego wyjść. Jest ranny, nie pamięta kim jest, jak znalazł się w samochodzie ani co zrobił. Wkrótce odkrywa, że na tylnym siedzeniu są zwłoki mężczyzny.

reklama

Początek filmu rzeczywiście skupia uwagę widza. Zagranie to stare jak świat, ale zawsze działa, kiedy obraz zaczyna się od samych niewiadomych. Niestety im dalej w głąb lasu (dosłownie i w przenośni), tym gorzej. Twórcy mieli bowiem pomysł, za który nie do końca wiedzieli, jak się zabrać. Zabrakło planu, a przede wszystkim scenariusza. Tematyka zamknięcia człowieka w ciasnych, klaustrofobicznych przestrzeniach zawsze robi wrażenie od strony czysto technicznej (nie jest łatwo coś takiego nakręcić), ale też ostatnio mieliśmy w kinach podobne produkcje (by wymienić chociażby film „Pogrzebany” z Ryan’em Reynoldsem), więc nie jest to już specjalnie oryginalne. Pochwalić należy Adriena Brody’ego, który stworzył przekonującą kreację człowieka znajdującego się w niemal ekstremalnych warunkach. Natomiast „Reset” jako całość to film, który poległ w starciu z brakiem inwencji twórców, i nawet końcowy zwrot akcji (niezły, choć bez większych rewelacji) nie uchroni nas przed uczuciem pustki i nudy.

Wrecked, Kanada, USA 2011, reż. Michael Greenspan, wyk. Adrien Brody, dystr. Hagi