Śniadanie ze Scotem

Materiały prasowe

Komedia familijna, która w dość nietypowy sposób pokazuje nasze kulturowe podejście do płci, seksualności i uprzedzeń.
Erik i Sam są parą gejów, wiodących spokojne i poukładane życie. W wyniku przedawkowania narkotyków ginie żona brata Sama, wówczas ten zsyła pod ich opiekę jej syna, 11-letniego Scota. Chłopiec okazuje się inny niż wszyscy. Ubiera się w krzykliwe kobiece stroje, nosi przeróżne szale, bransoletki, stosuje make-up, śpiewa piosenki z musicali i przejawia wielkie chęci do całowania szkolnych kolegów. Głównym „problemem” Scota jest to, że nie został jeszcze wtłoczony w stereotypy, nie zaszczepiono mu podstawowych schematów zachowań. Jest niczym czysta karta, swe „preferencje” wyraża więc w dość bezpośredni sposób, często wprowadzając w konsternację otoczenie. Aby funkcjonować w społeczeństwie musi jednak dostosować się do podstawowych „reguł gry” – w tej materii próbują mu pomóc Erik i Sam.

reklama

Temat przedstawiony w filmie jest dość śliski, nie było chyba dotąd obrazu poruszającego w taki sposób kwestię homoseksualizmu. Pomysł ciekawy, choć moim zdaniem nie do końca wykorzystany. Uwiera słaby, przewidywalny scenariusz.

W ostatecznym rozrachunku, na poziomie fabularnym, „Śniadanie ze Scotem” okazuje się bowiem typową opowiastką z kręgu kina familijnego, wprawdzie bez zbytniej finezji w opowiadaniu, ale za to z interesującym pomysłem wyjściowym i wyczuciem, co biorąc pod uwagę fakt, że bohaterem jest dziecko, mogło stanowić dla twórców filmu pewne wyzwanie.

Breakfast with Scot, reż. Laurie Lynd, wyk. Tom Cavanagh, Ben Shenkman, Noah Bernett, dystr. Tongariro Releasing, Kanada 2007