W ciemności

Niezwykła opowieść o zwykłych ludziach, którzy w potwornych czasach potrafili dokonywać wspaniałych czynów.
Akcja rozgrywa się podczas II wojny światowej. Poznajemy Leopolda Sochę (wybitna rola Roberta Więckiewicza), kanalarza i złodziejaszka. Los sprawia jednak, że zostaje on zmuszony do przemiany – z liczącego się jedynie z własnymi interesami (i zyskami) drobnego przestępcy w bohatera próbującego ratować życie ludziom. Pomimo tego, że stawia na szali siebie i swoją rodzinę, postanawia ukryć grupę Żydów w kanałach.

reklama

Historii o „cudownej” przemianie bohaterów kino widziało już co niemiara. Właściwie na tym polega konstrukcja fabularna przeważającej części filmów, w których to dana postać pod wpływem okoliczności zwalcza swoje ułomności, by zostać bohaterem. W sporej części przypadków tego typu przemiany zawsze były pokazywane co najmniej naiwnie i nieprzekonująco, na szczęście Holland wybrnęła z tego obronną ręką sprawnego filmowca.

Przemiana Sochy pokazana została bardzo wiarygodnie, w dodatku jest to bardziej ewolucja niż kompletna transformacja, z niecnego typka w nieskazitelnego bohatera. Zresztą Socha do samego końca nie jest nieskazitelny. Pierwszym impulsem do pomocy Żydom są pieniądze, które za to od nich otrzyma, dopiero później uwidaczniają się te bardziej ludzkie pobudki, a i nawet wtedy widać, że robi to w dużej mierze dla siebie – by doznać uczucia samozadowolenia i trochę próżnej dumy z tego, co zrobił.

Więckiewicz fantastycznie odegrał te wszystkie ciemniejsze i jaśniejsze emocje i strony charakteru Sochy, z pozoru prostego człowieka, w którym jednak kłębi się cała paleta różnorodności. To absolutnie jedna z najlepszych ról w jego karierze (choć ostatnio uzbierało mu się kilka na podobnym poziomie). Bez dwóch zdań: jest to aktor na światowym poziomie!

Od strony technicznej „W ciemności” to bardzo solidna robota. Sceny kręcone w kanałach robią wrażenie. Do tego dochodzą kapitalne zdjęcia Jolanty Dylewskiej, znakomicie grające światłem i cieniem. Przez ponad dwie godziny seansu widz razem z bohaterami większość czasu spędza w kanałach, co jest uwidocznione najlepiej w momencie, gdy pojawią się sceny wyjścia na powierzchnię – wtedy jasne światło dnia razi, jakbyśmy my sami również wychodzili z ciemności.

Agnieszka Holland to dobra reżyserka, choć na ogół jej filmy nie są w pełni udane. Tym razem jednak zdołała nakręcić chyba rzeczywiście najlepszy obraz w karierze – mocny, poruszający, właściwie bez skazy od strony realizacyjnej. Z pewnością zostanie w pamięci na dłużej.

Kanada, Niemcy, Polska 2011, reż. Agnieszka Holland, wyk. Robert Więckiewicz, Benno Fürmann, Agnieszka Grochowska, Maria Schrader, Kinga Preis, dystr. Kino Świat