W lepszym świecie

Materiały prasowe

To tegoroczny zdobywca Oscara dla filmu nieanglojęzycznego. Złośliwie można powiedzieć, że skoro był Oscar, to pewnie nie ma arcydzieła. Ten film rzeczywiście pokonał dużo bardziej oryginalne i ciekawsze tytuły, jak opisywany wcześniej „Kieł”.
Arcydzieła faktycznie nie ma, ale obraz nie jest na szczęście tak zły jak reklamujący go plakat – nie przypomina jakiegoś miłosnego kiczydła. Akcja toczy się w Afryce i w Danii. Najciekawszy motyw to pytanie, jak postępujemy z tymi, którzy są dla nas potencjalnie niebezpieczni – lekarz w Afryce musi poradzić sobie z miejscowym watażką, a w tym samym czasie jego syn w Danii jest ofiarą szkolnej przemocy i chce zemsty.

reklama

Szkoda, że Bier opowiada tę historię w sposób przewidywalny, przerysowany i w tonie lekcji moralności dla kilkulatków. Pomysł i zamysł miała szlachetny, ale w lepszym świecie byłby z tego film fascynujący, a wyszedł tylko chwilami poprawny, częściej zaś irytujący dydaktyzmem.
In a Better World, Dania/Szwecja 2010, reż. Susanne Bier, wyk. Mikael Persbrandt, Trine Dyrholm, Ulrich Thomsen, Markus Rygaard, William Jøhnk Nielsen, dystr. Vivarto

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »