Woda dla słoni

Materiały prasowe

Książka była niespodziewanym sukcesem. Jej autorka Sara Gruen to pisarka z przypadku, która literatury pięknej spróbowała po tym, jak straciła pracę redaktorki dokumentacji komputerowej. Napisała parę przyzwoicie skleconych czytadeł. Nie zapowiadało się, że siedzi w niej coś takiego jak „Woda dla słoni” – dobrze skonstruowana, momentami drastyczna historia miłosna osadzona w świecie objazdowych cyrków, od jakich kiedyś roiło się w Ameryce.

Powieść długo zajmowała listy bestsellerów (została także przetłumaczona na polski). Prawa do filmu sprzedano do Hollywood. Filmowa wersja książki to jeden z tych prestiżowych hollywoodzkich projektów, w których każdy element jest wysokiej próby. Nawet jeśli obraz nie zdobędzie worka nagród, nikt też nie powstydzi się go w życiorysie. Nie brak tu zaskoczeń – reżyserem został twórca m.in. pierwszorzędnego komiksowego dreszczowca „Constantine” – Francis Lawrence. Wśród aktorów m.in. Christoph Waltz w pierwszej większej roli od czasu „Bękartów wojny” Tarantino. To rzadki przypadek filmu, na który w sobotni wieczór spokojnie może się wybrać do kina i żona, i mąż.
Water for Elephants, USA 2011, reż. Francis Lawrence, wyk. Reese Witherspoon, Robert Pattinson, Christoph Waltz, dystr. Imperial CinePix

reklama

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »