Gra o tron: już 17 lipca polska premiera kolejnego sezonu!

fot. materiały prasowe HBO Polska

Zwycięzca jest jeden

reklama

„Winter is coming”(zima nadchodzi) – to zawołanie rodu Starków, oznaczające konieczność bycia gotowym nie tylko na srogie warunki atmosferyczne, ale i zagrożenie zza Wielkiego Muru, co roku zwiastowało początek kolejnego sezonu serialu. Tym razem zima pierwszy raz przyjdzie latem – premiera serialu jest bowiem zapowiedziana na 16 lipca. Siódmy sezon będzie wyjątkowy nie tylko ze względu na nietypowy start, ale też dlatego, że jako widzowie jesteśmy w momencie przełomowym – serial wreszcie wykracza poza swój książkowy pierwowzór. – Co oznacza, że z jednej strony ci, którzy przeczytali „Pieśń Lodu i Ognia”, będą mieli dodatkową przyjemność z oglądania serialu, bo nie znają ciągu dalszego historii, z drugiej strony budzi to niepewność, czy scenariusz dorówna książce – zastanawia się Lidia Rudzińska-Sierakowska. – Czy twórcy zdecydują się tak bez skrupułów uśmiercać główne postacie, jak robił to George R.R. Martin, nazywany z tego powodu seryjnym mordercą? W końcu zainteresowanie poszczególnymi postaciami generuje wielkie zyski. Wierni fani wiedzą, że w „Grze o tron” nie można się do nikogo przyzwyczajać. Ale może i w tej kwestii nowy sezon nas czymś zaskoczy…

Producenci podsycają zainteresowanie, co chwilę wrzucając do Internetu nową informację na temat obsady czy rozwoju jednego z ważniejszych wątków, ale też ciekawostki, jak ta, że gościnnie pojawi się idol nastolatek muzyk Ed Sheeran. Najnowszy zwiastun sezonu jest też najbardziej tajemniczy z dotychczasowych – na placu boju o tron wydaje się pozostawać trójka bohaterów: bezwzględna i przebiegła Cersei, empatyczna, ale nieugięta Daenerys i Jon, obdarzony wprawdzie małą wiarą w siebie, ale jednocześnie ogromnym talentem przywódczym. Kto wygra ostateczną rozgrywkę, dowiemy się dopiero w ósmym sezonie, ale Internet już huczy od domysłów. Sam George R.R. Martin powiedział kiedyś, że jest tam tyle teorii na ten temat, że na pewno ktoś już odgadł zakończenie.

– Mnie osobiście jest najbliżej do takiej teorii, która mówi, że nie będzie jednego władcy – wyznaje Lidia Rudzińska-Sierakowska. – Mamy trzy smoki, musi być więc troje jeźdźców. Obstawiam wielki powrót Targaryenów i rozproszenie władzy – wątpię, by w całości objęła ją Daenerys. Pamiętajmy jednak, że zbliża się zima, a wraz z nią apokalipsa, czyli fala zombie – Innych zza Wielkiego Muru. Może się okazać, że to, kto zasiądzie na tronie, będzie sprawą drugorzędną.

Pozostaje jeszcze jedna kwestia – czy zakończenie serialu będzie pokrywało się z rozwojem wypadków w dalszych tomach sagi, nadal nieopublikowanych, a może i jeszcze nienapisanych. Swoją drogą wielu fanów powątpiewa, czy zajęty tworzeniem scenariusza i bywaniem na premierach Martin znajdzie w ogóle czas na dopisanie końca. Inni twierdzą, że ostatnie tomy sagi już dawno leżą w sejfie i opóźnienie ich premiery to celowa strategia producentów, by dodatkowo zwiększyć zainteresowanie serialem.

Jaka jest prawda? Nie wiadomo. I to jest najlepsze. Bo prawdziwa gra toczy się między największym demiurgiem tego fikcyjnego świata – George’em R.R. Martinem a czytelnikami i widzami. Niedopowiedzenia, tajemnice i teorie spiskowe tylko podnoszą temperaturę. Jak widać, najgenialniejszym władcą, najbardziej skomplikowaną postacią i największym zwycięzcą w tej grze jest właśnie on – autor!

Świat w miniaturze

„Gra o tron” ma skomplikowaną fabułę z ok. 150 wybijającymi się bohaterami. Akcja osadzona jest w Westeros – fantastycznej krainie, przypominającej trochę średniowieczną Europę. Po obaleniu szalonego króla Aerysa z rodu Targaryenów, aby zachować jedność królestwa – na tronie zasiada Robert Baratheon, jeden z przywódców rebelii. Chcąc mieć sprzymierzeńca w potężnym Tywinie Lannisterze, bierze za żonę jego córkę, Cersei. Robert, nieszczęśliwy w małżeństwie i nadmiarowo korzystający z uroków życia, po latach staje się karykaturą rycerza, którym był. Do tego w podejrzanych okolicznościach ginie jego Namiestnik. Wyjaśnienie tej zagadki i wakat król oferuje swojemu wiernemu kompanowi z czasów rebelii – Nedowi Starkowi. Kiedy w podejrzanych okolicznościach ginie także Robert, Ned zaczyna podejrzewać spisek. Na dodatek zdobywa dowody, że dzieci Cersei wcale nie są potomkami Roberta. Z kolei tysiące mil dalej dorasta w ukryciu ocalałe rodzeństwo: Viserys i Daenerys, prawowici potomkowie Targaryena, którzy chcą odzyskać tron ojca. Ostatecznie na Żelazny Tron Siedmiu Królestw Westeros zaczyna sobie ostrzyć zęby 9 rodów: Lannisterowie, Baratheonowie, Starkowie, Targaryenowie, Tully’owie, Arryonowie, Martellowie, Greyjoyowie i Tyrellowie. Tak zaczyna się walka, a właściwie – jak mówi tytuł – gra o tron Westeros. Gra, w której liczy się nie tyle siła, co przebiegłość, nie tyle mądrość, co spryt. Gra, w której nie wolno mierzyć przeciwnika swoją miarą i niewolniczo trzymać się zasad. Tu wszystko się może zdarzyć – największy sojusznik może wbić ci nóż w plecy, a najzacieklejszy wróg podać rękę – gdy będzie miał w tym interes. To świat, w którym możesz liczyć tylko na siebie i na swoją rodzinę, no i odrobinę magii.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »