Historia Whitney Houston

commons.wikimedia, Asterio Tecson

Mówiono na nią „The Voice”, bo jej pięciooktawowy głos zwalał z nóg. Miała talent, do tego była piękna, sławna, bogata… Tak zaczyna się wiele historii, które kończy słowo „niestety”. W przypadku Whitney zawiedli ci, których najbardziej kochała.

Figura Whitney Houston w muzeum Madame Tussauds w Las Vegas; fot.123rf
Figura Whitney Houston w muzeum Madame Tussauds w Las Vegas; fot.123rf

reklama

„Whitney, którą znałem, mimo sławy i sukcesów zastanawiała się: Czy jestem dość dobra? Czy wystarczająco ładna? Czy mnie polubią? Ten ciężar sprawiał, że była wspaniała, i stanowił przyczynę jej potknięć” – powiedział Kevin Costner na pogrzebie piosenkarki. 11 lutego 2012 roku, kilka godzin przed 54. galą nagród Grammy, podczas której miała wystąpić, znaleziono ją martwą w wannie pokoju hotelowego w Los Angeles. Craig Harvey, rzecznik biura koronera, stwierdził, że Houston „zmarła wskutek przypadkowego utonięcia, lecz ciągłe zażywanie kokainy i problemy z sercem znacząco przyczyniły się do jej śmierci”. W ciele zmarłej znaleziono ślady kokainy, marihuany, leku przeciwlękowego, środka zwiotczającego mięśnie i antyhistaminę.

Dwadzieścia lat wcześniej Kevin Costner, który podobno był w Whitney zakochany, namawiał ją do zagrania głównej roli w filmie „Bodyguard” Micka Jacksona. Pomimo dobrego scenariusza o ciemnoskórej supergwieździe, prześladowanej przez psychofana, i mocnej pozycji, jaką Costner miał w Hollywood, Whitney zwlekała z podjęciem decyzji prawie dwa lata. Obawiała się, że powtórzy los wielu gwiazd muzyki pop, którym debiut na dużym ekranie przyniósł głównie miażdżącą krytykę. Costner nie odpuszczał. „Powiedziałam: Boję się. Nie chcę zajść wysoko, by potem upaść. On na to: Obiecuję, że nie pozwolę ci upaść. Pomogę ci” – opowiadała Houston w wywiadach. Costner dotrzymał słowa. Tym bardziej że tuż przed rozpoczęciem zdjęć do filmu okazało się, że Whitney jest w ciąży. Czuła się źle podczas wyczerpującej pracy na planie, zimą nad jeziorem Tahoe w Nevadzie. Poroniła.

„Bodyguard” odniósł spektakularny sukces, a nagrany na potrzeby filmu cover piosenki Dolly Parton „I Will Always Love You” przyniósł Whitney fortunę – sprzedał się w nakładzie 12 milionów egzemplarzy i znalazł się na siódmym miejscu najbardziej dochodowych kobiecych singli wszech czasów.

Na początku była mama

„Mama zawsze mówiła mi: idź tam, gdzie najbardziej na tym skorzystasz” – wyznała w wywiadzie dla magazynu „Rolling Stone” w czerwcu 1993 roku. Wtedy miała już w czym wybierać. Debiutancki album nazwany jej imieniem i nazwiskiem pojawił się w 1985 roku, znalazły się na nim takie przeboje, jak „How Will I Know” czy „Saving All My Love for You”. Whitney była pierwszą afroamerykańską piosenkarką, która regularnie pojawiała się w MTV i innych telewizyjnych stacjach zdominowanych wtedy przez białych artystów. Dwa lata po debiucie jej konto powiększyło się o 44 miliony dolarów. Według „New York Timesa” była wtedy trzecią, po Madonnie i Stevenie Spielbergu, najlepiej zarabiającą amerykańską artystką. Kupiła rezydencję z ogrodem w New Jersey, dom dla psów i luksusowy apartament dla matki.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »