Iggy Pop w „Przeżyć: metoda Houellebecqa”. Od dziś w kinach

Przeżyć: metoda Houellebecqa

Na ekrany kin wchodzi dziś długo oczekiwany film „Przeżyć: metoda Houellebecqa” z udziałem Iggy’ego Popa. Obraz rejestruje odwiedziny rockmana w domu wybitnego francuskiego pisarza… Choć nie jest to do końca Michel, i nie jest to do końca jego dom.

reklama

Kiedy w 1991 roku Michel Houellebecq opublikował esej „Rester vivant” (ang. „To Stay Alive”), był pogrążonym w depresji rozwodnikiem, administratorem sieci komputerowej, próbującym sił w poezji. Zapewne nie śniło mu się, że za parę lat zostanie jedną z największych gwiazd światowej literatury, niemalże prorokiem pokolenia, dla jednych wieszczem moralnego upadku Zachodu, dla innych – ostatnim sprawiedliwym, walczącym o jego przyszłość.

Esej, będący błyskotliwym zbiorem porad skierowanych do „tych, którzy zaraz mają się poddać” jest pochwałą twórczej wolności, która nieuchronnie prowadzi do cierpienia i samotności, będących ceną za bezkompromisową realizację własnego „ja”. Czuć tu wszystkie obsesje przyszłego wielkiego pisarza: depresję, uwolnienie poprzez sztukę, gorzką refleksję nad światem, pochwałę bezkompromisowości i indywidualizmu, oskarżenie matki o nieczułość wobec dziecka…

Skromnym objętościowo tekstem zafascynował się sam Iggy Pop, który w rozterkach pisarza znad Sekwany rozpoznał ból towarzyszący mu przez wiele lat na scenie. Gwiazdor jest przewodnikiem po całym filmie – w zaciszu swojego ogrodu w Miami rozsmakowuje się w soczystych fragmentach houellebecqowskiej frazy. Fanem francuskiego pisarza stał się już kilka lat wcześniej, gdy za namową Erika Lieshouta, reżysera filmu „Przeżyć: metoda Houellebecqa”, napisał kawałki do jego wcześniejszego filmu, dokumentującego powstanie „Możliwości wyspy”. To wtedy nastąpiło pierwsze spotkanie rockmana i pisarza, które zaowocowało prawdziwą męską przyjaźnią.

Inni bohaterowie to ludzie, którymi inspirował się Houellebecq: cierpiąca na syndrom maniakalno-depresyjny i schizofrenię poetka, pracująca jako recepcjonistka, schizofrenik – eks-PR-owiec piszący wiersze i malarz zmagający się z chorobą dwubiegunową. Ich dzieła rozmawiają ze sobą tworząc ulotny kolaż, wzbogacony przesłaniem późniejszego autora „Cząstek elementarnych”. Obraz całości jest niejednoznaczny, poetycki, dający niezafałszowany wgląd w nieuchronne związki choroby psychicznej i artystycznej twórczości.

Choć opowiada o szaleństwie, od którego nie ma ucieczki, Erik Lieshout nie odmalował filmu w czarnych barwach. Sam określał go jako „feel-good movie about suffering”, dbając umiejętnie o rozłożenie akcentów komicznych i tragicznych. Są tacy, którzy podejrzewają Houellebecqa o zaplanowaną na lata blagę – po niektórych scenach ich szeregi będą zapewne liczniejsze.

mat.pras. AGAINST GRAVITY