Brave Festival: Odważnie w Mieście Spotkań

Brave Festival

Całe szczęście, że w autobusie, którym w niedzielę przyjechałam, popsuła się klimatyzacja, a we wtorek we Wrocławiu cały dzień lało jak z cebra i zjadłam bardzo niedobry obiad w pierwszym z brzegu suchym barze.
Przemokły mi jedyne baleriny i sweter (za namową Arlety pierwszy i ostatni raz zaufałam prognozie pogody – miało być słońce od ucha do ucha!). Gdyby nie te przeciwności losu, nie byłoby na co narzekać i opisując Brave Festival, umarłabym z przesłodzenia. A przecież to dopiero drugi dzień, muszę dożyć przynajmniej do wieczora, do koncertu Gruzinek z Casletili w Synagodze pod Białym Bocianem.

Z mokrą szmatką zamiast mapy w ręku zgubiłam się w drodze do siedziby Teatru Pieśni Kozła (tak naprawdę skręciłam do Galerii Dominikańskiej na poszukiwania parasola, które pożarły mi więcej czasu niż zakładałam), więc o tym, co dzieje się na Forum Kobiet, opowiem dopiero jutro. Ale za to na pierwszy pokaz 7. Przeglądu Filmowego Brave Films trafiłam już na czas.

Po krótkim wstępie młodej naukowiec z Uniwersytetu Wrocławskiego, która zajmuje się popularnymi gender studies, jako pierwszy z cyklu Brave Contexts pokazano film pt. „Trzecia Płeć w Indiach”(reż. Thomas Wartmann, 2005) – rewelacyjny dokument o codziennym życiu hidźra (hijra): wykluczonych ze społeczeństwa osób, które urodziły się jako mężczyźni, ale czują się kobietami. Film koncentruje się na trzech bohaterach o całkowicie odmiennych życiorysach i charakterach, dzięki czemu pokazuje, że nawet tak zdawałoby się wąski termin jak „hidźra” nie wystarcza do opisu pojedynczego człowieka, coś niby dookreśla, ale jednocześnie wiele ukrywa. Asha i Rambha są kastratami, ale Laxmi już nie – jak twierdzi, operacja pozbawiłaby go jego drugiego życia, które wciąż bardzo ceni.

W przeciwieństwie do większości hidźra nigdy nie opuścił swojego rodzinnego domu – jego rodzice wiedzą o nim tylko tyle, ile są w stanie zaakceptować: że zajmuje się nauczaniem młodych kobiet tradycyjnego tańca. O tym, że po wyjściu z domu przebiera się w kobiece ubrania i funkcjonuje w społeczności hidźra – ma swoje ćela (uczennice, ale i „córki”, „wnuczki”, a nawet „prawnuczki”), które razem mieszkają i wspólnie się utrzymują, żebrząc i prostytuując się – nie chcą nawet rozmawiać. Laxmi i Asha zarabiały na życie prostytucją, ale Rambha już nie – żyje w społeczności, która opiekuje się świątynią. Hindusi wierzą, że hidźra – z powodu swojej bezpłodności – mają moc zsyłania na ludzi błogosławieństwa licznego potomstwa; stąd Rambha utrzymuje się głównie z datków rodziców nowo narodzonych dzieci.