„Klient”: nowy film Asghara Farhadiego, twórcy oscarowego „Rozstania”, w kinach od 21 kwietnia

Salesman; fot. materiały prasowe

Jeden z najwybitniejszych reżyserów światowego kina powraca z rozgrywającym się we współczesnym Teheranie thrillerem psychologicznym. „Klient” otrzymał nagrody za najlepszy scenariusz i najlepszą rolę męską w Cannes, a także drugiego w karierze Farhadiego Oscara dla Najlepszego Filmu Nieanglojęzycznego.
Młode małżeństwo musi nieoczekiwanie opuścić swoje mieszkanie. Wprowadzają się do użyczonego przez znajomego lokalu w centrum Teheranu, nie zdając sobie sprawy, kto był jego poprzednim najemcą. Gdy w nowym mieszkaniu nieznany sprawca napada na kobietę, jej mąż rozpoczyna prywatne śledztwo. Mężczyzna usiłuje za wszelką cenę, bez pomocy policji, dotrzeć do agresora, by poznać motywy jego działania. Seria nieoczekiwanych wydarzeń w dramatyczny sposób zmieni życie małżonków.

reklama

„Klient” to pełna napięcia opowieść o dwójce kochających się ludzi i o tym, jak seria drobnych, pozornie właściwych decyzji potrafi zachwiać ich związkiem.

Jak zaznacza Asghar Farhadi: W swoim najnowszym filmie chcę zrozumieć, jak zewnętrzne okoliczności mogą doprowadzić do przemiany łagodnego człowieka w kogoś nieustępliwego, gwałtownego i brutalnego.

Zaczyna się jak kameralny rodzinny dramat, kończy jak rasowy film o zemście.

The Atlantic

Satysfakcja widza z rozwiązania zagadki to dla Farhadiego zdecydowanie za mało. Jego kino to katharsis dla intelektu.

Film.org.pl

O laureacie Oscara za „Rozstanie”, Irańczyku Asgharze Farhadim, mówi się często, że umiejętności narracyjne odziedziczył po największych mistrzach dreszczowca, z Hitchcockiem na czele.

Filmweb.pl

Wywiad z reżyserem

Po realizacji „Przeszłości”, we Francji i po francusku, swój kolejny film postanowiłeś nakręcić znowu w Teheranie. Dlaczego?

Kiedy skończyłem zdjęcia do „Przeszłości”, zacząłem pracę nad historią, która dzieje się w Hiszpanii. Wybraliśmy lokacje i napisałem scenariusz, choć jeszcze bez dialogów. Trwały dyskusje z producentami i obsadą, ale okazało się, że cała ekipa będzie mogła stawić się na planie dopiero za rok, co – ku mojej radości – dało mi czas na zrobienie filmu w Iranie. Pomysł, by wyreżyserować dwa filmy pod rząd za granicą, nie do końca mi się podobał, bałem się, że odzwyczaję się od robienia filmów we własnym kraju. Ale teraz, kiedy „Klient” jest gotowy, wracam do hiszpańskiego projektu.

Skąd pojawił się pomysł na fabułę „Klienta”?

Już od jakiegoś czasu robiłem notatki do prostej historii, która siedziała mi w głowie od kilku lat. Kiedy pojawiła się szansa na zrobienie filmu w Iranie, zacząłem zbierać te porozrzucane zapiski. Poza tym od zawsze chciałem zrobić film, który działby się w świecie teatru. Sam zajmowałem się teatrem, gdy byłem młodszy i wiele on dla mnie znaczy. Historia, którą wymyśliłem, idealnie się do tego nadawała. Zacząłem więc pisać scenariusz o postaciach, które wystawiają sztukę.

Salesman, fot. materiały prasowe

Jak określiłbyś „Klienta”? Czy to historia o zemście czy utraconym honorze?

Mam duży problem z doprecyzowaniem albo streszczeniem „Klienta”, a nawet powiedzeniem, co ta historia znaczy dla mnie. Wszystko zależy od oczekiwań i nastawienia widza. Jeśli ktoś zobaczy w tym komentarz społeczny, te elementy staną się dla niego najważniejsze. Ktoś inny dostrzeże w filmie opowieść o moralności albo spojrzy na niego z jeszcze innej perspektywy. Wszystko, co mogę powiedzieć, to to, że po raz kolejny mierzę się ze złożonymi międzyludzkimi relacjami, szczególnie tymi w rodzinie.

Na początku filmu Emad i Rana są zwyczajną parą. Czy to przeciętni reprezentanci irańskiej klasy średniej?

Emad i Rana to para z klasy średniej. Nie można jednak powiedzieć, że są dla niej typowi. Starałem się, by widzom nie wydali się jakoś szczególnie wyróżniający się. To zwyczajna para ze swoją własną charakterystyką. Oboje zajmują się kulturą, grają w teatrze. Ale znajdą się w sytuacji, która odkryje niespodziewane aspekty ich charakteru.

The Salesman, fot. materiały prasowe

Oryginalny tytuł filmu przywołuje na myśl sztukę Arthura Millera, którą wystawiają Emad, Rana i ich przyjaciele. Dlaczego wybrałeś właśnie ten dramat?

Czytałem „Śmierć komiwojażera” na studiach. Zrobiła wtedy na mnie olbrzymie wrażenie, pewnie z powodu tego, co mówi o relacjach między ludźmi. To bardzo gęsta sztuka, można ją czytać na rozmaite sposoby. Ten najważniejszy to społeczna krytyka tego okresu w historii, gdy nagła transformacja Ameryki doprowadziła do zniknięcia pewnej społecznej klasy. Ludzie, który nie potrafili zaadaptować się do tej szybkiej modernizacji, zostali zniszczeni. W tym sensie sztuka ta silnie rezonuje z obecną sytuacją mojego kraju. Rzeczy zmieniają się w zapierającym dech tempie, można się albo dostosować albo zginąć. Ta społeczna krytyka, będąca w sercu sztuki Millera, jest w Iranie wciąż aktualna.

Inny wymiar „Śmierci komiwojażera” to złożoność relacji w rodzinie, co widzimy na przykładzie głównego bohatera i jego żony Lindy. Sztuka budzi silne emocje, ale też każe zadać sobie bardzo trudne pytania. Kiedy tylko zdecydowałem, że główni bohaterowie mojego filmu należeć będą do teatralnej trupy i wystawiać sztukę, wybór dramatu Millera wydał mi się bardzo interesujący, bo pozwolił na stworzenie paraleli pomiędzy osobistym życiem pary, będącej w centrum filmu. Emad i Rana grają na scenie role komiwojażera i jego żony. Poza sceną, nie zdając sobie z tego sprawy, sami będą musieli skonfrontować się ze sprzedawcą i jego rodziną i od nich zależeć będzie jego los.

Z tarasu swojego nowego mieszkania bohaterowie widzą rozwijający się w niekontrolowany sposób Teheran. Czy to twoje osobiste spojrzenie na miasto, w którym żyjesz i pracujesz?

Dzisiejszy Teheran bardzo przypomina Nowy Jork opisywany przez Millera na początku jego sztuki. Miasto, które zmienia się w niesamowitym tempie, niszczy wszystko, co stare, sady i ogrody zastępowane są wieżowcami. To jest właśnie otoczenie, w którym żyje sprzedawca. I dodatkowa paralela między sztuką a filmem. Teheran zmienia się w gorączkowy, szalony, irracjonalny sposób. Kiedy jakiś film opowiada o rodzinie, to ich dom ma oczywiście znaczenie. Miało to miejsce już w moich poprzednich filmach. Tym razem ponownie dom i miasto odgrywają ważną rolę.

Asghar Farhadi; fot. materiały prasowe

Asghar Farhadi urodził się w 1972 roku w Isfahan. Swój pierwszy film nakręcił, mając 13 lat, będąc członkiem Irańskiego Stowarzyszenia Młodego Kina. Zanim dostał się w 1991 roku na uniwersytet w Teheranie, gdzie studiował teatr, co miało olbrzymi wpływ na jego filmowy styl, zrealizował 5 filmów krótkometrażowych. W swojej pracy dyplomowej zajmował się dorobkiem Harolda Pintera i funkcją pauzy oraz milczenia w jego sztukach. Po obronie w 1996 roku zaczął studia na wydziale reżyserii teatralnej na uniwersytecie Tarbiat Modares. W ich trakcie zaczął pisać sztuki radiowe, a potem seriale telewizyjne.

W roku 2003 napisał i wyreżyserował swój fabularny debiut „Tańcząc w pyle”, który otrzymał nagrodę za najlepszą rolę męską na 25. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Moskwie.

Farhadiego był „Perski Nowy Rok” z roku 2005, bezkompromisowy obraz życia rodziny z klasy średniej, widzianego oczami ich służącej. Dwa lata później premierę miał „Co wiesz o Elly?” o paczce bliskich przyjaciół, którzy wybierają się na wakacje na północ Iranu. Kiedy jedno z nich znika, sytuacja w grupie bardzo się komplikuje. Film po raz pierwszy zaprezentowany został publiczności jednocześnie na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie oraz Festiwalu Filmowym Fajr. Otrzymał Srebrnego Niedźwiedzia za reżyserię w Berlinie i Kryształowego Simorgha w tej samej kategorii w Fajr. Po sukcesie filmu Faarhadi zaczął prace nad scenariuszem „Rozstania”, do którego zdjęcia ruszyły w 2010 roku. Ponownie w centrum historii znalazła się para z klasy średniej, której małżeństwo przechodzi bardzo poważny kryzys i która mimo wspólnego dziecka, decyduje się na separacje. Film zachwycił widzów na całym świecie.

Podczas gdy „Rozstanie” podbijało świat reżyser wraz z rodziną przeniósł się do Paryża, gdzie zaczął pracować nad scenariuszem „Przeszłości”, historii dziejącej się poza Iranem. Jej główny bohater po 4 latach nieobecności wraca do Paryża, by sfinalizować swój rozwód z Marie. Jego obecność w jej życiu po takiej przerwie wprowadza nieprzewidziane komplikacje i zmusza ich do przyjrzenia się wspólnej przeszłości.

„Przeszłość” zakwalifikowana została do konkursu głównego festiwalu w Cannes w 2013 roku, wtedy też trafiła do francuskich kin, przyciągając blisko milion widzów. Film otrzymał w Cannes nagrodę dla najlepszej aktorki, był też nominowany do Cezarów i Złotych Globów.

Kolejnym projektem Farhadiego miał być dziejący się w Hiszpanii film, w którego produkcję zaangażowali się Alexandre Mallet-Guy oraz Pedro Almodóvar. Jego realizacja przesunęła się jednak o rok, co dało reżyserowi czas na realizację „Klienta”.