Dag Solstad „Noc profesora Andersena”

Materiały prasowe

Książka Daga Solstada zaczyna się jak typowa przypowiastka o tym, jak wigilijna noc może zmienić człowieka. Tu: 55-letniego profesora literatury, rozwiedzionego i bezdzietnego, spędzającego świąteczny wieczór samotnie.
Pal Andersen niezbyt jednak przypomina Scrooge’a (bohatera „Opowieści wigilijnej” Dickensa), bo nie ma na sumieniu specjalnych przewinień. Aż do owej feralnej nocy, kiedy staje sie świadkiem morderstwa – i nie zgłasza go na policję. Nie wiadomo, dlaczego zataja sprawę, gdyż własciwie nic mu za to nie grozi ze strony sprawcy. Jeszcze bardziej dziwaczne wydaje się to, iż przez dwa miesiące profesor nikomu się nie zwierza, choć nie brak mu przyjaciół. Zmagania bohatera z tajemnicą mają oczywiście wymiar symboliczny. Solstad próbuje pokazać, jak działa mechanizm wypierania, by wyjasnić fenomen zapominania o masowych zbrodniach i bierności tych, którzy albo wolą udawać, że o niczym nie wiedzieli, albo bagatelizują wagę straszliwego wydarzenia. Na przykładzie jednostki wygląda to intrygujaco, ale gdy tak samo postępuje zbiorowość, to przypadek Andersena zaczyna budzić grozę.

reklama

przełozyła Dorota Polska, Smak Słowa, Sopot 2010, s. 105

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »