Edyta Szałek „Łowcy wielorybów”

Materiały prasowe

33-letnia Flora męczy się w pozornie dobrym, ale od dawna pogrążonym w stagnacji małżeństwie. By zdobyć się na odwagę, przeciwstawić dezaprobacie otoczenia oraz poradzić sobie z poczuciem winy, bohaterka rozpatruje nieudane związki matki oraz babci, czyli tych, co się poświęciły i wytrwały aż do końca.
Matka przy alkoholiku i utracjuszu, a babcia przy zazdrośniku, który pobił ją trzy tygodnie po ślubie. Ci straszni mężczyzni to jednak ojciec i dziadek, więc Flora kocha ich i próbuje zrozumieć. Do przełomu dochodzi, gdy ciężko schorowany ojciec umiera, matka spotyka dawnego wielbiciela, natomiast w życiu Flory pojawia się tajemniczy Kapitan. W swojej trzeciej książce Edyta Szałek pyta o to, co wymaga wiekszej odwagi: walka o swoje szczęście czy walka z sama soba o dochowanie wierności aż po grób. Rozstrzygniecie tego dylematu nie jest oczywiście proste. Śledząc dramatyczne losy starszych kobiet i rozterki zrozpaczonej młodszej, nie możemy więc z pełnym przekonaniem opowiedzieć się za jedną z opcji. I to chyba największy walor tej pięknej powieści. A do listy zalet dorzucę jeszcze wybornie odmalowane postaci i niezwykle zmysłowe opisy.

reklama


Instytut Wydawniczy Latarnik, Warszawa 2010, s. 300

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »