Hilary Mantel „W komnatach Wolf Hall”

Materiały prasowe

Ile razy można przerabiać historię małżeństwa Henryka VIII i Anny Boleyn? Jak się okazuje – w nieskończoność.
W historii tej brało udział tak wielu aktorów, że da się ją pokazać z różnych punktów widzenia. Np. Marii Boleyn, o co pokusiła się niedawno Philippa Gregory w „Kochanicach króla”, albo Tomasza Cromwella, jak to uczyniła zdobywczyni Booker Prize 2009 Hilary Mantel.

reklama

Jej bohater to syn kowala, który dzięki niezwykłej inteligencji oraz sile charakteru osiągnął więcej, niż mógłby sobie wymarzyć ktoś jego stanu. Cromwell zdobył sobie szczery szacunek arystokracji i stał się prawdziwym pogromcą lwa, czyli króla, sterując niemal każdym jego krokiem. Na kartach historii nie zapisał się on zbyt miło, ale Mantel oczywiście łagodzi ten wizerunek, przedstawiając kanclerza jako człowieka bezwzględnie oddanego tym, którym służy, a zarazem wrażliwego i nigdy nietracącego klasy. Pisarka nie ustępuje przebiegłością swojemu bohaterowi, bo nie pokazuje jego upadku (potknął się, aranżując czwarte małżeństwo Tudora). Dlatego też „W komnatach Wolf Hall” pozostaje arcydzielnym portretem skutecznego polityka.

przełożyła Urszula Gardner, Sonia Draga, Katowice 2010, s. 656

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »