Jean Rhys: Głos kobiet uciszonych

– Nasze wspomnienia nie mają żadnej formy. Dopiero, gdy o nich piszesz, nadajesz im Kształt: jakiś początek, środek i koniec. Nadawanie życiu Kształtu, tym zajmuje się pisarz. I to właśnie jest dla niego takie trudne – mówiła ekspertka w tej dziedzinie, Jean Rhys.
Jako dziecko, na małej wyspie pomiędzy Gwadelupą i Martyniką, była przekonana, że Bóg wygląda jak książka. Bardzo późno nauczyła się czytać, ale gdy już to zrobiła, przerobiła wszystko, co mogła zaoferować jej domowa biblioteka rodziców. Chcąc kontynuować edukację, jako 16-latka przeniosła się do Londynu.

reklama

Rhys, podobnie jak bohaterka swojej najpopularniejszej książki („Szerokie morze Sargassowe”) była rozczarowana Anglią i jej stolicą. – Anglicy noszą pod językami noże – pisała w swoim pamiętniku. Chciała wyjechać jak najszybciej. Dopięła swego, dzięki małżeństwu z francuskim… szpiegiem; pierwszym z jej trzech mężów.

W Paryżu odżyła. Początkowo zarabiała nauczając angielskiego dzieci bogatych Francuzów. Pisanie pojawiło się nagle, przypadkiem i właściwie wbrew jej woli. – Nie planowałam kariery pisarki. Chciałem być szczęśliwa, spokojna i nieznana. W pisanie wciągnął mnie jednak szereg zbiegów okoliczności i potrzeba pieniędzy. Próbowałam przestać, ale to wciągało mnie znowu. Jeśli przestanę teraz, moje życie będzie porażką. Nie zasłużę w nim nawet na śmierć – twierdziła.

Wydanie pierwszych opowiadań zapewnił jej Ford Madox Ford. Trudny związek z tym znanym pisarzem, jak wszystkie złe doświadczenia w swoim życiu, Rhys przetworzyło później literacko („Quartet”). Pisanie zawsze było dla niej formą terapii. Może dlatego jej bohaterki prawie zawsze kończą na społecznym marginesie: toną w nałogach, prostytucji lub szaleństwie…

Prozę Rhys nazywa się czasami „nieusłyszanymi krzykami” kobiet, pasywnych ofiar świata męskiej dominacji. W opisywaniu ich milczącego cierpienia Rhys nie ma sobie równych. Nie ma, bo to też jej cierpienie. Nie wypada jednak wchodzić w dalsze autobiograficzne szczegóły. Zdaniem pisarki, i tak zrobiliśmy już pewnie za dużo. – To idiotyczne przejmować się osobą, a nie jej twórczością. Wszystko co we mnie ważne, znajdziecie w moich książkach – …gdzie niniejszym odsyłam.