John Fowles – Przekorny mag

John Fowles

– Jestem producentem, reżyserem i wszystkimi aktorami moich powieści. Jest w tym jakaś próżność, taka zabawa w Boga – przyznał kiedyś John Fowles, literacka gwiazda początku drugiej połowy XX wieku.
Z wydaniem pierwszej książki zwlekał aż do 37. roku życia. Wcześniej zarabiał jako nauczyciel, nie zawsze w prestiżowych placówkach. – Dostałem kiedyś dwie oferty pracy: z Winchester i jakiejś nędznej wyspy w Grecji. Oczywiście, wbrew wszystkim podpowiedziom zdrowego rozsądku, wybrałem tę drugą – Fowles wspominał po latach z typową dla siebie przekorą.

reklama

Zadebiutował – napisanym w miesiąc, ale poprawianym przez ponad rok – „Kolekcjonerem” (1963). Sukces tego przesiąkniętego filozofią egzystencją thrillera był natychmiastowy. Suma, za którą odkupiono prawa do jego kolejnego wydania była najwyższą jaką zapłacono za pierwszą powieść w dotychczasowej historii Anglii. Powstałą już 2 lata później adaptację filmową nominowano do 3 Oscarów.

Moi bohaterowie muszą być wiarygodni nawet w „niewiarygodnych” okolicznościach – mawiał, kurczowo trzymający się tej zasady Fowles. Widać to choćby w jego kolejnym dziele. „Mag” (1966), przez niektórych nazywany „najlepszą powieścią kryminalną XX wieku”, ma w sobie też to, co w jego twórcy najlepsze. Do porywającej, tym razem bogatej w postaci i lokalizacje fabuły, Fowles dodaje przemyślenia m.in. nad naturą wojny, współczesną historią Europy i jej obyczajowością. Gratka dla intelektualistów.

Ogromna wiedza pisarza i umiejętność jej humorystycznego wplatania w tekst są ważne też w „Kochanicy Francuza” (1969). Wbrew skojarzeniom jakie nasuwa tytuł, to nie jest typowy romans. Pełna odważnych eksperymentów z formą (wśród nich wejście autora do świata powieści), „Kochanica…” broni się jednak też oceniana według klasycznych kryteriów. Nawet jeśli to tylko pretekst do poważnych rozważań, nakreślone przez Fowlesa postaci i sposób prowadzenia akcji, czynią tę książkę jedną z najżywszych historii miłosnych w całej literaturze angielskiej.

To symbol całej jego prozy: doskonale opowiedzianej, mądrej, łamiącej literackie konwencje. Fowles był poza tym mistrzem suspensu, co sprawia, że od jego powieści czasami nie sposób oderwać się przed poznaniem zakończenia. Zalecałbym więc ostrożność. Nie bez powodu nazywano go przecież „pół uczonym, pół magiem”…