Jonathan Franzen „Wolność”

fot. materiały prasowe

Aż dziw bierze, że Jonathana Franzena możemy poznać dopiero w tym roku dzięki dwóm powieściom: „Korekty” oraz „Wolność”. Amerykański pisarz (ur. w 1959 r.) już został uznany za jednego z bogów współczesnej literatury, ma spory dorobek i błogosławieństwo Klubu Książki samej Oprah Winfrey, które przełożyło się na komercyjny sukces.
Czym tak zachwyca Franzen? Tym, że tworzy porządną literaturę realistyczną. W formie nieomal po staroświecku tradycyjną, lecz tematycznie nadążającą za bolączkami naszych czasów. Literaturę prześwietlającą zwykłego człowieka, nietępiącą go jednak za niedoskonałości, tylko próbującą zrozumieć. Patty i Walter są właśnie aż do bólu zwyczajnymi ludźmi z przedmieścia. Umiarkowanie bogatymi, przeciętnie inteligentnymi, niemającymi za sobą traumatycznych doświadczeń. Jedynie nie do końca pewnymi, czy pobierając się, dokonali właściwego wyboru. Brzmi to średnio ekscytująco, prawda? A jednak w ten kocioł uczuć i dylematów moralnych wpadłam po uszy i nie chciałam z niego wypaść do 800. strony. Jeśli klub Oprah lubi tak dobre rzeczy, to chętnie bym się do niego zapisała.

reklama

przełożył Witold Kurylak, Sonia Draga, Katowice 2011, s. 808