Sebastian Barry „Tajny dziennik”

fot. materiały prasowe

Dobiegająca dziewięćdziesiątki Roseanne McNulty od kilkudziesięciu lat żyje w szpitalu psychiatrycznym w Roscommon w Irlandii. Nikt już nie pamięta, dlaczego urocza staruszka trafiła do miejsca odosobnienia.
I nikt by się o tym nie dowiedział, gdyby podupadłej instytucji nie przeznaczono do likwidacji, a kierujący nią doktor Wiliam Grene nie został zmuszony do zweryfikowania przypadków tych pacjentów, których można by uznać za całkowicie wyleczonych.

reklama

Grene zdaje sobie sprawę, że sędziwa kobieta nie ma dokąd wrócić, ale dotarłszy do pierwszych śladów jej przeszłości, szybko rozumie, iż Rose przeżyła kiedyś wielką tragedię. Wszczyna prywatne śledztwo i cofając się w czasie, odkrywa jej niezwykłe losy, ściśle powiązane z dramatyczną historią rozdartego wewnętrznymi konfliktami kraju. Jego wersja prawdy o podopiecznej zostaje skonfrontowana z tym, co sama Roseanne zapisuje w swoim tajnym dzienniku. Obie zaś składają się na przepiękną opowieść o tym, jak pamięć radzi sobie z doświadczeniami tak okrutnymi, że nie sposób ich pojąć. I opowieść o przeznaczeniu, które czasem wypełnia się bardzo późno. Ale nie za późno.

Przełożyła Magdalena Słysz, Albatros

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »