Trzy pytania do Anny Janko

Anna Janko, Boscy i nieznośni
mat. prasowe

Rozmawiamy z Anną Janko” o jej książce „Boscy i nieznośni. Niezwykłe biografie”.

Anna Janko, Boscy i nieznośni
mat. prasowe

Przedstawia pani postacie, które wiele znaczą w pani życiu. Dlaczego chciała je pani opisać – bardziej, żeby powspominać, czy żeby coś przekazać czytelnikom?

Lubimy, gdy ktoś dzieli z nami nasze pasje, prawda? A moi bohaterowie to niezwykłe osobowości, o których warto pisać i czytać! Wybierałam ich z wielkiej księgi kultury, jak z rodzinnego albumu. Szukałam podobieństw i różnic w wyglądzie wewnętrznym… Chciałam opowiedzieć, jak niezwykłe i wartościowe może być życie, nawet jeśli nie jest szczęśliwe w takim zwykłym ludzkim sensie. Bo życie twórców rzadko jest pasmem szczęścia. Cechuje ich, oprócz talentu, także nadwrażliwość, z powodu której przygoda istnienia bywa bolesna, jak piesza wycieczka z grochem w butach… Na przykład amerykańska poetka Emily Dickinson od pewnego momentu swego życia nikogo nie widywała, kontakt z ludźmi był dla niej zbyt trudny. Ze swoimi gośćmi porozumiewała się za pomocą karteczek, a z lekarzem, gdy chorowała, rozmawiała przez szparę w drzwiach… Taka bywa cena za wielki talent i wielu twórców ją płaci.

Uderzyło mnie to zwłaszcza przy Tuwimie. Kiedy artysta nie jest sobą, traci wenę albo tworzy rzeczy mierne. Wielcy, żeby tworzyć, muszą żyć na swoich warunkach, nie dostosowywać się do norm społecznych, które im nie pasują?

Otóż właśnie, artysta-konformista to samosprzeczne wyrażenie. Tuwimowi przydarzył się polityczny konformizm w ostatnim okresie życia. Normy społeczne to nieco inna sprawa – twórcze duchy mają niejako obowiązek buntowania się przeciwko temu, co przeciętne, banalne, trywialne, jałowe, nudne. Miły, grzeczny artysta – to dopiero podejrzany gość!

Tu z kolei nasuwa mi się historia Rilkego – „Jego wiersze są dla wielu niewyczerpanym źródłem pociechy”. Po co jeszcze dzisiaj ludziom poezja?

Mówimy głównie o poetach, tymczasem wśród boskich i nieznośnych są także pisarze i aktorzy. Choćby na przykład Margaret Mitchell i Anka Kowalska – autorka słynnej „Pestki”, Dustin Hoffman i Danuta Szaflarska. Zarówno poezja, jak i proza (a także narracje filmowe i teatralne) mają ów pocieszycielski aspekt. Przecież sięgamy po nie po to, by odnaleźć tam swoje odbicie, więcej, by odnaleźć swoją historię, potwierdzić własne emocje. I jeśli to się udaje, czujemy się bezpieczniej i mniej samotnie. Autorzy nie tworzą dla siebie, oni również szukają potwierdzenia w oczach bliźnich, nawet jeśli temu zaprzeczają, potrzebują czytelników w tym samym celu: by się czuć bezpieczniej i mniej samotnie. Książki to spotkania ludzkie na bardzo intymnym poziomie.

Czytaj także „Boscy i nieznośni” Anny Janko

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »