Za wszystko trzeba płacić, Aleksandra Marinina

WAB

Oficer Anastazja Kamieńska, a mniej oficjalnie: Aśka, Nastia, Stasieńka powraca w kolejnym tomie cyklu o kryminalnych z Moskwy. I jak zawsze musi się dużo nagłówkować, żeby w prowadzonym śledztwie nie zrobić o ten jeden krok za dużo.
Intryga powieści zbudowana jest wokół badań nad preparatem wzmacniającym aktywność intelektualną. Nie chodzi o magiczny środek, który zrobi geniusza z największego idioty, ale o sposób na maksymalne wykorzystanie posiadanych zdolności. Idealne rozwiązanie dla wszystkich, których dopadła nagła niemoc twórcza. Cel udaje się uzyskać dosyć szybko – trudniej jest wyeliminować efekt uboczny. A efekt dyskwalifikuje preparat, bo pacjenci po jego użyciu… umierają. Nieświadomi, rzecz jasna, że posłużyli za króliki doświadczalne w tym pseudonaukowym projekcie.

reklama

Do pomyślnego zakończenia prac niezbędne się notatki profesora Lebiediewa, który wcześniej zajmował się tymi badaniami. Niestety zmarł nie w porę, a zapiski przypadły żonie niechętnej do bezpłatnego ich udostępnienia. Papiery profesora są jednak na tyle ważne, że obiekcje wdowy trzeba przełamać za wszelką cenę. Także za cenę popełnienia przestępstwa. Pierwsze z nich wydarza się poza Rosją, więc w normalnych okolicznościach Kamieńska nie miałaby z nim nic wspólnego. Ale przypadkiem dotyka ono Eduarda Pietrowicza Denisowa, „znajomego” milicjantki z drugiej strony barykady, który zleca śledztwo prywatnemu detektywowi. I w ten sposób w „ Za wszystko trzeba płacić” pojawia się Anastazja.

Aleksandra Marinina ma już w Polsce rzeszę wiernych czytelników. Długo by się zastanawiać, dlaczego jej bohaterka – a raczej antybohaterka, chorowita, zaniedbana oficer śledcza z Moskwy – budzi takie zainteresowanie. Być może właśnie dlatego, że jest taką niepozorną kobietą, początkowo lekceważoną przez przeciwników. Ci zazwyczaj za późno (dla siebie) rozumieją, że należało się jej wystrzegać. Ja sama sięgam po kolejne kryminały moskwianki też dlatego, że dzięki nim dowiaduję się wiele o współczesnej Rosji, którą autorka, była śledcza, poznała od tej najciemniejszej strony. Akurat w „Za wszystko trzeba zapłacić” powiela wcześniejsze schematy i mnie osobiście zabrakło czegoś nowego, ale wierzę, że Aleksandra Marinina jeszcze nie raz nas zaskoczy.

tłum. Aleksandra Stronka, Wydawnictwo WAB, Warszawa 2011, s.520