Książki na wakacje. „Hotel złamanych serc”

Deborah Moggach uwiodła polskiego czytelnika już dawno. Jej powieści „Tulipanowa gorączka” i „Hotel Marigold” zyskały miano bestsellerów. Ta ostatnia została także zekranizowana i film w gwiazdorskiej obsadzie stał się hitem.
„Hotel złamanych serc” to kolejna urocza, skrząca się humorem i wnikliwymi obserwacjami obyczajowymi powieść o tym, że w życiu nigdy nie jest na nic za późno. Zaczęłam ją czytać w autobusie w drodze do domu, skończyłam nad ranem, skulona w fotelu, z kubkiem zimnej już herbaty. I poczuciem niezaspokojonego głodu czytania kolejnych historii tej autorki, ponieważ Deborah potrafi świetnie opowiadać. Nie wiem, skąd czerpie materiały do biografii swoich bohaterów, ale są to postaci krwiste ze sporym bagażem życiowych, nie zawsze miłych, doświadczeń. Mimo to wszyscy: Monica, Amy, Buffy czy Harold są pełni wiary w to, że warto żyć, rozmawiać, spotykać się z innymi. Warto patrzeć na siebie i swoje życie z dystansem i nie bać się zmian. Przysłowiowa angielska herbatka, spontaniczne kolacje, uprawianie ogrodu, rąbanie drzewa – wszystkie te czynności służą jednemu: przyjemności jako naczelnej zasadzie i motywacji do dalszych działań.

reklama

_hotel-zlamanych-serc_629Emerytowany aktor Buffy postanawia porzucić Londyn i przeprowadzić się na walijską wieś. Oczywiście nie ma pojęcia, w co się pakuje – jako właściciel podupadającego pensjonatu musi zapełnić pokoje i zarabiać. Działa instynktownie, organizuje kursy „dla rozwodników, uczy ich gotowania, zaprasza miejscowych stand-upe’rów na regularne występy. Nie umie oddzielić swojej prywatnej przestrzeni od tej „służbowej”. I właśnie dlatego w jego pensjonacie jest tak uroczo i swojsko. Marzę o tym, aby znaleźć się w tym hotelu i pogawędzić z Buffym przy szklaneczce czegoś mocniejszego o czymkolwiek. Ta lektura to prawdziwa rozkosz, zapewnia brytyjski „The Times”. „Hotel złamanych serc” to idealna lektura na udane wakacje. Polecam!

Hotel Złamanych Serc”, Deborah Moggach, Wydawnictwo Rebis 2016, s.352