Agnieszka Chylińska: Siła pokory

Fot. Marek Straszewski

Zmieniła wszystko: od koloru włosów po światopogląd. dawny bunt wobec innych zastąpiła konfrontacją ze sobą. Jako rockmanka z głosem, charyzmą, ale i autentycznością, jaką przypisuje się rodowitym raperom z Bronksu, zaśpiewała nagle pop. Odrzuciła życie, w którym seks i drink… za dużo, za często. Postawiła na rodzinę. Napisała książkę dla dzieci. Agnieszka Chylińska: matka, żona, inna kobieta, inny człowiek.

Fot. Marek Straszewski

Życie wymknęło ci się spod kontroli, czy właśnie weszło na właściwe tory?

Nie lubię słowa „kontrola”, bo zbyt często mi towarzyszyło. Powiem więc, że nareszcie kieruję swoim życiem. Wcześniej byłam oklejana różnymi epitetami na swój temat, zbudowana z patchworku cudzych ocen, ale to, że ktoś uważał, że byłam taka czy siaka, i to się podobało lub nie, nie oznacza, że byłam z tym szczęśliwa. Mogło mi się wydawać, że jest fajnie. Ale wszystko się zmienia, kiedy poznajesz smak tego, co prawdziwe.

 

Lubisz swoje życie?

Zdecydowanie tak. Pomimo mankamentów związanych z byciem żoną i matką… jestem szczęśliwa, że mam takie życie. Coraz bardziej wygląda na normalną historię zwyczajnego człowieka. Przeszłam długą drogę. Dzieli się na wyraźne etapy: po O.N.A., w O.N.A. i sprzed O.N.A. – czyli beztroski 17-latki. Zresztą wydaje mi się, że wtedy byłam najmądrzejsza. A zwłaszcza gdy miałam osiem lat i rysowałam, że jest mama, tata, dom, dzieci, szczęście, pomagamy biednym, nie obrabiamy nikomu dupy, jesteśmy uczciwi, prawdomówni, a w głównej mierze – jesteśmy pogodni…

Jak w twojej książce. Pisząc ją, zatoczyłaś koło?

Kiedy przeczytałam ją na spokojnie, zauważyłam, że spotykam się w niej ze sobą, z tą ośmioletnią dziewczynką i jej prostymi prawdami. Ale to nie jest autobiografia. I nie jest to też baśń, lecz książka dla dzieci. Opowieść o rodzeństwie – Zezi i Gilerze. Mają rodziców, którzy borykają się z różnymi problemami, ale którzy bardzo się kochają. Mają babcie, które mają też swoje relacje z rodzicami. Żartuję, że to jest jak z bajkami typu „Shrek” – przy czym mam świadomość, że Trylogia to to nie jest – że dorośli i dzieci się śmieją, ale z zupełnie innych powodów. Chciałabym, żeby tę książkę z przyjemnością czytali rodzice swoim dzieciom, jednocześnie sami mając z tego radochę, wychowani na Małgorzacie Musierowicz, na „Dzieciach z Bullerbyn”. Pamiętam, jak stało się w kolejce po książkę Krystyny Siesickiej „Zapałka na zakręcie”… mam ją do dziś. I został mi głód czytania, mogę nie mieć nowych butów, ale książki muszą być w domu. W wieku ośmiu czy dziesięciu lat chciałam być pisarką. Z przyjaciółką Patrycją prześcigałyśmy się w pisaniu opowiadań, zadając sobie temat na drugi dzień. Patrycja pisała swoją opowieść, ja swoją. Mam tego całe zeszyty.

Po takich wprawkach teraz poszło ci jak z płatka?

Bezboleśnie, bez silenia się, bez nadęcia. Usiadłam przed komputerem, jak dzieci spały, i najpierw mówię: „Napiszę coś inteligentnego, intrygującego, w końcu jestem taka inteligentna”. Ale potem myślę sobie: „Kurczę, co ja dzisiaj znam, jakie są we mnie tęsknoty?”. I zaczęłam w sposób naturalny pisać o Zezi i o Gilerze. Dosłownie na dwa rozdziały przed końcem zadzwoniła Joasia, moja menedżerka, i mówi: „Wydawnictwo Pascal pyta, czy nie chciałabyś wydać autobiografii”. Na co ja: „Nie, ale książkę dla dzieci piszę”. I oni się tym na serio zainteresowali. „Wow, super!” Oczywiście, trudne jest dla mnie to, że książka będzie odbierana przez pryzmat moich wcześniejszych „istnień”, że nie będzie to debiut w stu procentach, kiedy pojawia się ktoś znikąd. Tylko mamy Agnieszkę Chylińską z całym bagażem, z dziarami, z „fuck off” i tak dalej… a ona nagle z czymś takim. Ale właśnie w tym jestem dziś prawdziwa. Nie wyobrażam sobie napisać horroru czy powieści erotycznej. Zresztą nie czytam tego. Odkryłam za to Lindę Dillow, Joyce Meyer i lubię te protestantki zwariowane, ale również zachwyca mnie prawosławny Teofan Rekluz i karmelita Wilfrid Stinissen, którzy świadczą swoim życiem i są w tym uczciwi.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »