Dorota Masłowska – Między światami

fot. Rafał Masłow

reklama

– Tak.

– Co dzieje się z twoją rodziną, kiedy zaczynasz pisać?

– Myślę, że to nie jest zbyt kompatybilne, bo osoba pisząca przebywa trochę poza światem i trudno z nią się rodzinie rozmawia o tym, co robimy dziś z obiadem.

– Przeszkadza ci?

– W taki najnormalniejszy sposób, kiedy padają pytania o to, gdzie są nożyczki lub czy coś wyprałam. Trudno w szybkim tempie przemieszczać się między światem swojej wyobraźni a rzeczywistością.

– Jakie tematy cię teraz interesują?

– Najbardziej w tej chwili to totalna niedorzeczność wielkiego organizmu miejskiego, którą odczułam, kiedy wróciłam do Warszawy. Spędziłam dwa miesiące w domu na wsi. Teraz nie potrafię tego zrozumieć. Jeszcze mam w ciele wspomnienie harmonii, morza, pól i lasów, które widać z okna. A tu znowu jestem w świecie, gdzie osią życia jest zarabianie pieniędzy i ich wydawanie. Pojedynczo i parami. To oczywiście brzmi jak absolutny banał, ale mnie bardzo uderzyło.

– Masz jakiś sposób na życie w mieście?

– Ostatniej zimy mój sposób na życie w mieście wyglądał tak, że nie wychodziłam z domu. Ale pewnie są jakieś lepsze metody.

– Dom na wsi daje ci poczucie równowagi?

– Tak, proste życie przywraca mi poczucie proporcji.

– Będziesz tam pisać czy może budować życie poza książkami?

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »