Kayah: Nauczyłam się wybaczać

Kayah: nauczyłam się wybaczać
Fot. Piotr Porębski/Metaluna

Supermanka. Śpiewała, że jest kamieniem i skałą. I że się podnosi jak Feniks z popiołów. Kayah nie ustaje w poszukiwaniach. Właśnie przygotowała nowy projekt muzyczny z Transoriental Orchestra – pieśni żydowskie śpiewane w wielu językach.
Jerozolima czy Tel Awiw?

Uwielbiam kolorowy, otwarty na wszystkich Tel Awiw, jego rozrywkę i kulturę, plaże, pyszne wina i najlepsze jedzenie na świecie. Za każdym razem truchleję, kiedy słyszę o zawirowaniach politycznych, działaniach wojennych, konfliktach… Znam tamtejszych ludzi, wiem, jacy są otwarci, spragnieni pokoju, zażegnania wiszącej w powietrzu groźby. Jerozolima jest piękna, na pewno trzeba raz w życiu ją zobaczyć, ale trochę przytłacza mnie jej religijna atmosfera.

Czym więc jest kabała w twoim życiu?

Pracą duchową. To, że akurat jej narzędziami są litery hebrajskie, a korzenie sięgają żydowskiego mistycyzmu, nie znaczy, że ma coś wspólnego z religią. Od 1921 roku, kiedy w Izraelu powstało Kabbalah Centre, a już na pewno od chwili, kiedy liderami są Rav i Karen Berg, nauka jest dostępna dla wszystkich niezależnie od narodowości, wyznania czy rasy. Co więcej, daje wolność wyznaniową swoim studentom.

Kiedy odnalazłaś dla siebie kabałę?

Jak trwoga, to do Boga. Sześć lat temu podejrzewano u mnie białaczkę. Zaczęłam szukać pomocy wszędzie. Sięgałam także po niekonwencjonalne metody, szeptuchy, bioenergoterapię itd. Próbowałam zrozumieć, dlaczego ja. Dlaczego teraz, co to znaczy? Potrzebowałam duchowego wsparcia. Dotąd żadna z nauk, religii czy filozofii nie była w stanie do mnie dotrzeć w pełni. Zawsze wierzyłam, że nasza fizyczność jest manifestacją świata niewidzialnego, zatem swojego uzdrowienia szukałam także na poziomie duchowym. Poznałam termin czerwonej nitki i energii złego oka, a więc negatywnej siły zazdrości i zawiści. Nie miałam nic do stracenia. Napisałam do londyńskiego Centrum Kabały. Właśnie wysyłali nauczyciela do Polski. Spotkałam się z nim i tak już zostało. Jedną z podstaw nauk kabały jest umiejętność dzielenia się z innymi i globalna odpowiedzialność. Dzięki kabale poznałam wspaniałych ludzi, którzy opowiadali mi swoje historie. Zobaczyłam, jak ta nauka zmieniła ich życie, że dzięki niej umieją panować nad swoimi reakcjami, osądami, że po prostu wygodniej żyją.

Co znaczy żyć wygodniej?

To znaczy żyć świadomie. Nie obwiniając nikogo, nie godząc się na postawę ofiary, tylko w pełni biorąc odpowiedzialność za wszystko. Wiedzieć, że co wyślesz, otrzymasz. Wiedząc, że nic w przyrodzie nie ginie, dwa razy zastanowię się nad swoją reakcją czy osądem. Nie znaczy to, że całkiem udało mi się okiełznać temperament i już nie popełniam błędów.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »