Magdalena Stużyńska: Szlachetna odmiana miłości

Magdalena Stużyńska: Szlachetna odmiana miłości
Fot. Rafał Masłow

Cztery kobiety. Jedna za wszystkie – wszystkie za jedną? Madgalenę Stużyńską, czyli Ankę – jedną z serialowych „Przyjaciółek”, pytamy, jak to jest z damską przyjaźnią. I czy sama ma przyjaciółkę?

Magdalena Stużyńska: Szlachetna odmiana miłości
Fot. Rafał Masłow

Czy jest możliwa przyjaźń między kobietą a mężczyzną?

W życiu wszystko jest możliwe. Trochę mnie śmieszą te „prawdy”, że niemożliwa jest przyjaźń między kobietą a mężczyzną albo między aktorkami. To tak, jakby powiedzieć, że niemożliwa jest przyjaźń między kierowcą autobusu a zoologiem. Z pewnością jednak trudno przyjaźnić się kobiecie i mężczyźnie, jeżeli jest między nimi napięcie erotyczne, ale jeśli tego napięcia nie ma, a ludzie są na tyle zaangażowani w swoje miłosne związki, że nie poszukują partnera, to sądzę, że taka przyjaźń jak najbardziej jest możliwa. Mam kilku przyjaciół wokół siebie i w pełni odpowiedzialnie mogę powiedzieć, że jest to przyjaźń.

Ale przecież nigdy nie wiadomo, czy taka iskra, nawet po wielu latach platonicznej znajomości, nagle nie rozbłyśnie…

Wychodzę z założenia, że jeżeli jest się dojrzałym i odpowiedzialnym człowiekiem, to jest się świadomym swoich uczuć i się nad nimi panuje. Po to mamy wolną wolę, żeby kierować swoim zachowaniem i nie ulegać wszelkim pragnieniom, chęciom czy emocjom. Oczywiście, że są w naszym życiu różne zmienne, my sami się zmieniamy, zmienia się nasza sytuacja życiowa, zmieniają się ludzie wokół nas. To wszystko ma wpływ na przebieg i trwałość naszych przyjaźni.

Czy kobieca przyjaźń różni się od męskiej?

Wydaje mi się, że ta kobieca realizuje się w bliskości, a męska w działaniu. Kontakt między kobietami w dużej mierze oparty jest na rozmowie, okazywaniu sobie czułości i nazywaniu więzi emocjonalnej. Pod tym względem jestem typową kobietą, bo lubię rozmawiać. Mężczyźni chyba nie mają takiej potrzeby werbalizowania swoich myśli. Czasem wystarczy im milcząca współobecność. Oni wolą problemy rozwiązywać, nie omawiać. Mnie „przegadanie sprawy” z przyjaciółką przynosi ukojenie i pozwala zobaczyć nową perspektywę.

Co dla ciebie w przyjaźni jest najważniejsze?

Na pewno lojalność, ale przede wszystkim obecność. Przyjaciel jest zawsze obecny, kiedy go potrzebujemy. I nie chodzi mi o to, że mamy regularnie spotykać się raz na miesiąc, chociaż i to jest potrzebne, bo należy dbać o higienę relacji. Mam na myśli rodzaj mentalnej obecności, która wynika z tego, że przyjaciel ma instynkt i czuje, kiedy powinien być obecny. Przyjaciółka nigdy nie pomyśli: „ona teraz bardzo cierpi, pewnie chce być sama, nie wiem, czy mam do niej zadzwonić…”. Każdy, kto doświadczył trudnych sytuacji w życiu, nieszczęścia, choroby – wie, jak bardzo potrzebna jest wówczas obecność przyjaciół. I prawdziwy przyjaciel, nawet jeśli nie może być fizycznie obecny w trudnych momentach, pisze, dzwoni, nawet narzucając swoją obecność i gotowość do pomocy. Cierpiąc i walcząc z przeciwnościami losu, potrzebujemy obecności najbliższych. Takie chwile są trudnym wyzwaniem dla przyjaźni, bo wielu ludzi boi się „zarazić” nieszczęściem. Przyjaciel potrafi pokonać ten strach.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »