Amy Winehouse – żyć szybko, umierać młodo

123RF.com

30 lipca miała wystąpić w Polsce, na jedynym koncercie granym w Bydgoszczy. Niestety już wcześniej jej trasa koncertowa została przerwana ze względu na zły stan jej zdrowia. W ubiegłą sobotę, 23 lipca, cały świat obiegła tragiczna wiadomość – Amy Winehouse została znaleziona martwa w swoim mieszkaniu. Jedna z najbardziej niepokornych artystek naszych czasów odeszła w wieku 27 lat.
Życie na ostrzu noża. Demony. Te określenia często pojawiają się w jej przypadku. – Amy była zjawiskiem. W stu procentach wyczerpuje definicję słowa „artystka” w znaczeniu kogoś o innej niż przeciętna wrażliwości – mówi Piotr Metz, dziennikarz radiowy, redaktor naczelny magazynu muzycznego „Machina”. – Podobnie jak u Billie Holiday czy Janis Joplin jej życie stapia się w jedno ze sztuką. Nie ma granicy szczerości – wystarczy uważniej przeczytać tekst „Back to Black”… Od czasu chyba właśnie Joplin nie było nikogo, kto żyłby i śpiewał właśnie tak – na ostrzu noża. A o tym, że Bozia dała jej coś, czego nie można się nauczyć, mówić chyba nie ma potrzeby.

reklama

Trudne szczęście

To, co dotknęło Amy Winehouse, to prawdopodobnie zaburzenie osobowości nazywane borderline. Zaburzenie, na które nie ma leków, a terapia jest niezwykle trudna i mało skuteczna.

Osobowość to pewien dominujący sposób postrzegania świata, przetwarzania rzeczywistości, bycia w relacjach. To konstrukt, który pozwala przewidzieć, jak w danej sytuacji ktoś się zachowa. A borderline oznacza kłopoty. Nie wiadomo, jak się zachowa, bo dominującą cechą tej osobowości jest niestabilność i chaos – wyjaśnia Tomasz Srebnicki, psycholog i terapeuta.

„Straszliwa huśtawka nastrojów i uczuć […]. Gniew, złość, niezadowolenie, przybicie, smutek, rozwiązłość lub radość szybko ustępują sobie nawzajem. Jak grom z jasnego nieba spada nagła zmiana stanu psychicznego. Najbardziej błaha sprzeczka prowadzi do załamania nerwowego, najmniejsze nieporozumienie w kontaktach interpersonalnych skutkuje natychmiastowym zerwaniem stosunków” – pisze niemiecki profesor, doktor nauk medycznych i psychoterapeuta Borwin Bandelow w książce „Gwiazdy. O trudnym szczęściu bycia sławnym”. Sama Amy śpiewała: „I told I was trouble, you know that I’m no good”, czyli w skrócie: „ze mną są same kłopoty”.

Nienawidzę cię – nie opuszczaj mnie

Jak wyglądają związki i bliskie relacje z innymi w przypadku tych, którzy cierpią na borderline? Jak w innej piosence Amy: „Love Is a Losing Game”…

Tę osobowość charakteryzuje ogromny lęk przed odrzuceniem. Ten lęk właściwie ją konstytuuje. Osoba borderline nie kocha ot, tak po prostu. Ona swego wybranka idealizuje. Chciałaby się z nim zespolić, zlać w jedność, chciałaby, żeby ten ktoś rozumiał ją we wszystkim. A jednocześnie boi się, że ten ktoś ją pochłonie – mówi Srebnicki.

 

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »