Kabaret Hrabi – Chcemy po prostu bawić widza

fot. Kamila Markiewicz- Lubańska

Joanna Kołaczkowska, Dariusz Kamys (ksywka Kamol), Tomasz Majer (ksywka Bajer) oraz Łukasz Pietsch (zwany Lopezem) to czwórka tworząca kabaret Hrabi. W przerwie pomiędzy próbami udało mi się z nimi porozmawiać na temat ich DVD, tego skąd czerpią inspiracje, starałem się również dowiedzieć jacy są w życiu prywatnym. Oto przed Państwem kabaret Hrabi!
– To może na sam początek: jak powstał kabaret Hrabi?

reklama

– Joanna Kołaczkowska: Powstaliśmy w 2002 roku. Wcześniej razem z Darkiem funkcjonowaliśmy w kabarecie „Potem”. Po pewnym czasie projekt się jednak rozwiązał, a Kamol (Dariusz Kamys) zakończył współpracę z kabaretem „Hi-Fi”, który współtworzył z Grzegorzem Halamą.

– Dariusz Kamys: Właściwie to już podczas trwania kabaretu „Hi-Fi”, który był dla mnie projektem przejściowym, rozmawiałem z Aśką na temat założenia wspólnie własnego kabaretu. Później sprawy potoczyły się już same. Z Łukaszem Pietschem też znaliśmy się wcześniej. Jeszcze jako student przychodził do klubu „Gęba” i tam się poznaliśmy i zaprzyjaźniliśmy. Wzięliśmy go od razu jako pianistę. A Bajer, czyli Tomasz Majer dołączył rok później, bo na samym początku był z nami Krzysztof Szubzda, którego to Bajer zastąpił.

– Skąd przyszedł pomysł na nazwę?

– D.K: Hmm… Jest parę parametrów, które dobra nazwa musi mieć. Dwusylabowa, bo się najlepiej skanduje i musi dobrze brzmieć. Chcieliśmy, by miała zabarwienie lekko megalomańskie (ale bez przesady) i by kojarzyła się z czymś dobrym. No i żeby miała literkę „r”, bo to nadaje fajnego brzmienia. No i w ten sposób powstało „Hra-bi”.

– J.K: Wcześniej mieliśmy pomysł, by nazwać się „Dobry Wieczór”. Mieliśmy nawet premierę pod tą nazwą, ale później okazało się, że jest już zajęta.

– Tomasz Majer: Hrabi to dość swoista nazwa dla kabaretu. Chociaż jak sobie wpiszesz w wyszukiwarce „Hrabi” to wyskakuje jakiś czeski raper.

– D.K: Umówiliśmy się już z jakimś Iźimkiem, że on robi Hrabi tam, a my tu. (śmiech)