Tomasz Sekielski – polityka mnie pasjonuje

fot. Forum

Dziennikarz radiowy i telewizyjny, publicysta, znany z takich programów jak „Teraz My!” czy „Czarno na białym”, w rozmowie z Tomaszem Kinem opowiada o polityce i politykach oraz o nadchodzących wyborach parlamentarnych. Rozmowa bardzo polityczna!
– Zdarzyło Ci się że nie poszedłeś na wybory?

reklama

– Nie wiem czy odpowiadać na to pytanie. Powiem tak, staram się chodzić, ale można pójść i świadomie oddać głoś nieważny.

– W Polsce takich jak Ty jest milion!

– Nie chcę Ci opowiadać, jak ja głosuję, jak już się znajdę za parawanikiem, tzn. co robię z kartą zawierającą nazwiska, bo to kompletnie nie ma znaczenia dla mojej pracy.

– Wywiązuje się ciekawa rozmowa, pierwsze pytanie miało być lekko ironicznym dowcipkowaniem. Zakładałem, że jesteś totalnie zaangażowany i będziesz frekwencyjnym agitatorem.

– Ja nie chcę zniechęcać ludzi do polityki i polityków.

– Naród od dawna jest zniechęcony. Ale gwiazdy publicystyki powinni ich heroicznie zachęcać, by jednak korzystali ze swoich praw.

– Ale jest to również moje prawo, z którego świadomie nie chcę korzystać, jeśli uważam, że nie ma nikogo, na kogo chciałbym zagłosować. Wiesz, widząc od kulis jak robi się politykę, mam jeszcze mniejszą ochotę pójść i zamanifestować swoją naiwność. Marzy mi się sytuacja, że wszyscy ludzie idą głosować i każdy oddaje nieważny głos, pokazując naszej klasie politycznej, żeby wreszcie zajęła się ważnymi sprawami. Wkurza mnie kiedy słyszę, że Polacy chodzą głosować, by wybrać mniejsze zło. Żeby było jasne, ja nie mam żadnej alternatywnej recepty. Nikt na razie nie wymyślił niczego lepszego niż demokracja, więc sam żyję w wewnętrznej sprzeczności. Z jednej strony polityka mnie pasjonuje. Relacjonuję ją i opisuję od lat, a z drugiej strony marzy mi się coś na kształt anarchii. Przekaz wyborców mógłby być prosty: mamy was gdzieś, opamiętajcie się. Wówczas nagle okazałoby się że jedyne poprawnie oddane głosy, to te, którymi politycy głosowali na samych siebie. (śmiech)

– Co jest źródłem tej fascynacji publicysto-anarchisto? Może poczucie przyzwoitości dosyć popularne w kraju?