Sade: Wrócę tu

Sony Music Polska

Brytyjka z nigeryjskimi korzeniami. I z diamentowymi albumami na koncie.
Fani już się przyzwyczaili, że kiedy znika, to na lata. Jaka jest w nowej odsłonie? Sade nie lubi wywiadów. Tym razem udało się ją wyciągnąć na zwierzenia.

Niedawno poskarżyłaś się na dziennikarzy. Podobno zawsze zadają ci to samo pytanie: „Dlaczego między twoimi płytami i trasami koncertowymi są tak długie przerwy i co w tym czasie dzieje się w twoim życiu?”. Spróbuję więc zapytać inaczej. Wiem, że znowu wzięłaś w trasę swoją córkę Ilę. Dziesięć lat temu była tak mała, że kładłaś ją spać przed rozpoczęciem każdego koncertu. Teraz to nastolatka, po raz pierwszy miała okazję zobaczyć swoją mamę na scenie. Jak zareagowała?

Zeszłam ze sceny, patrzę – ona płacze. Pomyślałam sobie – ding, ding, ding – trafiłam w sam środek tarczy! [śmiech] Wiem, że bardzo się wzruszyła, że to były dla niej wielkie emocje.

Nadal żyjesz z dala od Londynu, na własnej farmie?

Tak, wiem, wszyscy wyobrażają sobie, że snuję się samotnie po wsi jak Jane Eyre. Ale to nieprawda, wokół mnie jest zawsze gwar i mnóstwo ludzi. Non stop coś się dzieje. Ktoś mnie niedawno zapytał o najbardziej szaloną rzecz, jaką zrobiłam w życiu. Odpowiedziałam: „Gdybyś poznał odpowiedź na to pytanie, musiałabym cię zabić” [śmiech].

Staram się być z wszystkim na bieżąco. Ostatnio byłam z moim chrześniakiem, córką i wspólnymi znajomymi na koncercie Beyoncé. Uwielbiam ją! Byłyśmy też z Ilą w Birmingham na świetnym występie Drake’a, którego jestem wielką fanką, poznaliśmy się osobiście w Nowym Jorku na koncercie Alicii Keys.

Chcę powiedzieć tyle, że może kiedyś będę spacerować zaszyta gdzieś daleko, na odludziu. Będę patrzeć na rosnące wkoło drzewa, na to, jak wiosna zamienia się w lato. Ale na razie jestem na innym etapie.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »