Meryl Streep: Z Oscarem jej do twarzy

THE POST

Nie przewróciło jej w głowie 20 nominacji do Oscara i 30 do Złotych Globów. Meryl Streep, uznawana za najwybitniejszą współczesną aktorkę, przyjmuje hołdy Hollywood i lubi być na okładce „Vogue’a”, ale od filmowego światka woli życie rodzinne na farmie w Connecticut.

reklama

To jedna z najbardziej przereklamowanych aktorek – uznał Donald Trump, gdy na rozdaniu Złotych Globów Streep, nie wymieniając go z nazwiska, stanęła w obronie imigrantów, mniejszości i wolnej prasy.

Meryl Streep – dziś gwiazda pierwszej wielkości – kontrowersje budzi nie po raz pierwszy. W latach 80., na początku jej kariery, królowała metoda Strasberga czy – jak powiedziałby Europejczyk – Stanisławskiego, wymagająca od aktora budowania psychologicznego autentyzmu na bazie wspomnień i doświadczeń, poddania się instynktom, czerpania z podświadomości oraz grania całym sobą od palca u nogi po czubek głowy. Tymczasem Meryl bardziej ceniła warsztat niż natchnienie. Zamiast – jak kazał ulegający podszeptom Freuda Strasberg – szukać prawdy w trzewiach, szukała jej w mózgu. Logicznie i konsekwentnie budowała postać od zera, uważała, że niedopowiedzenie miewa czasem większy ładunek emocji niż wykładanie kawy na ławę. Zwolennicy metody, próbując uciec od sztampy, zabrnęli w kolejną. Streep to nie pasowało. Niektórzy widzieli w wirtuozerii aktorki pedanterię i – podobnie jak do pierwszej damy kina francuskiego Catherine Deneuve – przylgnęła do niej etykietka oziębłej.

(…)

Więcej w styczniowym numerze magazynu Zwierciadło.

Wydanie 01/2018 dostępne jest także w wersji elektronicznej.