Anna Maria Jopek „Polanna”, „Haiku”, „Sobremasa”

Po kilku latach przerwy artystka zaproponowała słuchaczom trzy albumy o trzech zupełnie różnych źródłach inspiracji.
W przybliżeniu są to Polska, Japonia i Portugalia. Kluczem wydaje się tu kwestia autentyczności – polskość wygrywa z „portugalskością”, a wiele najlepszych momentów nawiązuje do wspaniałego albumu „Bosa” z 2000 roku.

reklama

Zarówno „Polanna” (nostalgiczna), jak i „Haiku” (ascetyczna) obfitują w odniesienia do rodzimego folkloru – mamy suwanego, jest oberek i kujawiak, powraca „Cyraneczka”, repertuar zawiera wiele zaskakujących wyborów, jak „Płonie ognisko i szumią knieje”. Paradoksalnie to współpraca polskiej wokalistki z japońskim pianistą Makoto Ozonem wydaje się najcenniejszą fuzją dwóch kultur, twórczym odkrywaniem się nawzajem. „Sobremesa” – wycieczka do krainy fado – ma najbardziej relaksujący charakter, zawiera singiel „Tylko tak mogło być” i przebojową piosenkę „Lizbona, moja miłość”.

AMJ Music

fot. materiały prasowe

fot. materiały prasowe

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »