Avi Avital gra Bacha – recenzja

Avi Avital "Bach"
mat. rpasowe

Sztukę transkrypcji, czyli opracowania utworu muzycznego na inny instrument, niż był on pierwotnie skomponowany, doprowadził do perfekcji Franciszek Liszt.

Avi Avital "Bach"
mat. rpasowe

Nie tylko zresztą do perfekcji, ale do granic – jego fortepianowe transkrypcje Paganiniego („La Campanella”) czy kompletu symfonii Beethovena uchodziły za niewykonalne.

Młody izraelski mandolinista, Avi Avital, opracował na swój instrument dwa koncerty skrzypcowe Bacha i jeden obojowy. Wykonuje również „Sonatę E moll BWV 1034” napisaną oryginalnie na flet. Debiutanckie nagrania muzyka z orkiestrą kameralną Kammerakademie Potsdam brzmią rewelacyjnie!

Bach nie pisał na mandolinę (choć czynił to chętnie jego włoski odpowiednik, Vivaldi), ale wykonania Avitala dowodzą, że mógł to robić, a wtedy brzmiałyby właśnie tak, jak na tej płycie. Jego biegłość w grze na tym instrumencie jest niebywała, a przecież żaden instrument strunowy nie dorównuje szybkością skrzypcom. Szybkość to oczywiście nie wszystko – imponuje artykulacja mandolinisty, czystość, selektywność tonu. A także dar interpretacji. Avital jest liryczny w „Largo” z koncertu obojowego, wirtuozowski w „Allegro” z koncertu skrzypcowego. Zamykająca album sonata na mandolinę i wiolonczelę to czysta barokowa poezja (soliście towarzyszy operujący matowym tonem Ira Givol).

Muzykę doskonałą poznaje się po tym, że nie można jej poprawić. Bacha nie sposób poprawić (podobnie jak na przykład piosenek Abby). Ale i zepsuć go niełatwo. Sztuka gry na mandolinie, jaką demonstruje w utworach tego kompozytora Avi Avital, jest najczystszej próby i dowodzi – po raz kolejny – że uniwersalna wielkość Bacha nie ulega ograniczeniom tak formalnym jak brzmienie instrumentu. Jeżeli ktoś kocha Bacha, wystarczy że lubi mandolinę, a płyta oczaruje go bez wątpienia. Powiem więcej: ta płyta sprawi, że mandolinę pokocha także. Grajek to sprawi i Bach.

Avi Avital, „Bach”, Deutsche Grammophon

Więcej nowości muzycznych znajdziesz TUTAJ