Cecilia Bartoli „Sospiri”

Materiały prasowe

Kocham mezzosopran. To chyba najpiękniejszy głos kobiecy. A nie ma dziś mezzo wspanialszego niż głos należący do boskiej Cecylii.
I dlatego wybaczam wytwórni „podrzucenie” nam tej składanki, tym bardziej że wybrano świetny repertuar (po raz pierwszy na CD znalazło się tu nagranie „Una voce poco fa” z „Cyrulika sewilskiego”). Od Händla po Francka, przez Mozarta i Belliniego, śpiewaczka przekonuje, że głos to nie tylko instrument doskonały, ale że wywołuje najgłębsze emocje. W duetach – z „Don Giovanniego” Mozarta i „Lunatyczki” Belliniego – primadonnie towarzyszą Bryn Terfel (baryton) i Juan Diego Flórez (tenor). Kolekcję zamyka piękna aria „Pie Jesu” z „Requiem” Faurégo, wielkie wyzwanie w zakresie wokalnej samokontroli. Dzięki temu, że Bartoli sama nie daje się ponieść emocjom, tak głęboko wyzwala je u słuchaczy.

reklama

Decca

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »