Kate Bush „50 Words For Snow”

fot. materiały prasowe

Nowa płyta Kate Bush z pewnością ucieszy jej wiernych fanów, jest to bowiem pierwszy album z nowymi piosenkami po 6-letniej przerwie.
Napisany, jak wskazują tytuł i okładka, specjalnie na zimę, stanowi zbiór 7 bardzo długich (od 6 minut do kilkunastu) utworów. Dramaturgia tych celowo rozwleczonych piosenek jest niewielka. Są to ballady utrzymane w melancholijnym tonie i raczej minimalistyczne, oparte na klasycznym instrumentarium, spokojne. „Snowed In At Wheeler Street” , piękny duet z Eltonem Johnem, niespiesznie zmierza do kulminacji. Znacznie bardziej energetyczne jest tytułowe „50 Words For Snow” wykonane ze Stephenem Fry’em. Największą wartością tej niezwykłej płyty są jednak początkowe „Snowflake” i „Mysty”, które za pomocą zaskakującej prostoty i monotonii przekazują kwintesencję zimowego smutku i jej piękno. Osoby niecierpliwe i żądne dużej ilości podnoszących adrenalinę wrażeń mogą się tym albumem po prostu znudzić, co nie odbiera mu wysokiej wartości artystycznej.

reklama

Fish People