Kevin Costner & Modern West „From Where I Stand”

fot. materiały prasowe

Dla wszystkich, którzy zastanawiają się, gdzie się podziała wielka gwiazda amerykańskiego kina pierwszej połowy lat 90., czyli Kevin Costner, mam dobrą wiadomość. Aktor i reżyser działa całkiem prężnie.
Teraz jednak nie na wielkim ekranie, ale na rynku muzycznym, do którego wrócił po latach przerwy, podobno za namową żony.

reklama

Swoją fascynację country z czasów młodości wykorzystał do nagrania trzech albumów z zespołem Modern West. Ostatni, znacznie bardziej rockandrollowy niż poprzednie i zatytułowany „From Where I Stand”, to bardzo amerykański, niewymagający od słuchacza najmniejszego wysiłku krążek dla fanów długiej jazdy samochodem. Ograne, raczej optymistyczne kompozycje cierpią dość wyraźnie na brak charyzmatycznego wokalu. Costner nie śpiewa źle, ale natura nie obdarzyła go wyrazistą barwą głosu i ta „matowość” sprawia, że piosenkom brakuje energii. Całość jest bardzo grzeczna, dość monotonna, ale na pewno lepsza niż „Wodny świat” i niejednemu słuchaczowi wpadnie w ucho.

Edel Music