Lady Gaga „Born This Way”

Materiały prasowe

Trzeba przyznać kontrowersyjnej Amerykance włoskiego pochodzenia, że potrafi wprowadzić w stan konsternacji. Ta chyba najbardziej wyrazista współczesna artystka muzyki pop udowodniła, po Madonnie czy Davidzie Bowie, że wizerunek bywa równie ważny co kompozycje, a w jej przypadku jest wręcz ważniejszy.
Wpadające w ucho, przydługie kompozycje Lady Gagi nie dorównują ostatnim dokonaniom Britney Spears, robią za to piorunujące wrażenie w zestawie z epatującymi nadmiarem kolorów, strojów, chudości, kanciastości i wszystkiego innego teledyskami. Najnowsza płyta popowej diwy jest słabsza od poprzedniej, w szczególności ze względu na single. W prowokacyjnych videoclipach „Judas” i „Born This Way” Lady Gaga wychodzi co prawda z siebie, żeby przykuć uwagę – przechodzi kosmiczny poród, miesza konwencję biblijną z pseudo-glam rockiem itp. Oczywiście robi to pewne wrażenie, jednak same piosenki są bardzo przewidywalne, oparte na utartych „przebojowych” schematach, z nudnym melodyjnym refrenem. Po „Poker Face” czy „Bad Romance” to duże rozczarowanie. Pozostałe utwory na płycie potrafią jednak zaskoczyć. Fani już masowo nucą „Americano”, która to piosenka brzmi w polskich uszach jakby zawodząca cygańsko Gaga inspirowała się Tercetem Egzotycznym i Violettą Villas. Efekt jest pozytywnie zabawny, podobnie jak wszelkie obcojęzyczne wstawki, zwłaszcza niemieckie. Dobra zabawa murowana, a o to chyba w popie chodzi.

reklama

Universal Music Group