Lang Lang „Live in Vienna“

Materiały prasowe

W życiu każdego wielkiego artysty przychodzi moment, kiedy zdaje sobie sprawę z tego, że nie musi już niczego udowadniać. I owo przekonanie to jak chwycić wiatr w żagle.

Koncert chińskiego pianisty w wiedeńskiej sali Musikverein to zapis takiej chwili – tryumf muzyki ponad podziałami, ponad szufladkowaniem („maszyna do grania”) i nieufnością, z jaką jeszcze niedawno spotykał się Lang Lang w ocenach znawców. Maszyna do grania? O tak, ale maszyna nowych czasów, taka, która ma i rozum, i serce. Prowokujący jest sam program koncertu: Beethoven (dwie sonaty, w tym „Appassionata”), Albéniz (pierwsza księga „Iberii”) i Prokofiew (7 sonata B-dur). Na bis słyszymy Chopina. Wykonanie „Appassionaty” i sonaty Prokofiewa nosi znamiona geniuszu, zaś subtelny impresjonizm „Iberii” objawia liryczną wrażliwość „maszyny”.

reklama

 

SONY CLASSICAL

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »