Michał Zygmunt „Muzyki”

fot. materiały prasowe

Gitara niejedno ma imię – nie musi kąsać i nie musi płakać. Może opowiadać historie stare jak świat, może czarować, śpiewać bez słów. I wirtuozem takiej właśnie gitary jest Michał Zygmunt.
Ten album to więcej niż folk, to współczesna muzyka świata, która czerpie z polskiej tradycji ludowej nie mniej, ale też nie więcej niż Ry Cooder z amerykańskiej (m.in. rozkołysany „Lament”). Gitarzysta prezentuje cały kalejdoskop technik akustycznych, nie stroni od egzotycznych skal. Niekonwencjonalny perkusista i wybitny producent (m.in. grup Faith No More i New Order) Roli Mosimann wzbogaca refleksyjny album grą oszczędną i kolorową.

reklama

Port Bankok

 

 

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »