Najdłuższy tytuł świata: Nowa Fiona Apple

materiały prasowe

Fiona Apple nie lubi się zmieniać. Bawi się słowem, ilustrując je dźwiękami spokojnymi jak tafla jeziora.

materiały prasowe

Tygodnik „New Yorker” napisał kiedyś o niej, że wygląda jak niedożywiona modelka Calvina Kleina. Pisma plotkarskie raz na jakiś czas oddają się dywagacjom dotyczącym jej statusu małżeńskiego i kolejnych mężczyzn przewijających się przez jej życie, a policja znajduje w jej bagażu haszysz, w wyniku czego artystka ląduje w teksańskim więzieniu. Ciężko jest być znaną piosenkarką, która przez 18 lat działalności artystycznej wydała tylko cztery płyty. Panie i Panowie, Fiona Apple

Kiedyś był bardziej płodna. Dziś o jej muzyce słyszymy sporadycznie. Tak jak teraz, gdy po siedmiu latach na rynku pojawiła się jej nowa płyta o wyjątkowo pokracznym tytule, który recenzenci opłacani systemem wierszówkowym wręcz pokochają: „The Idler Wheel Is Wiser Than the Driver of the Screw and Whipping Cords Will Serve You More Than Ropes Will Ever Do”.

Dziesięć nowych utworów to stara, dobra Fiona Apple. Zmysłowa, usadzona za fortepianem rockmenka w charakterystycznym dla siebie teatralnym stylu, oddalona od komercyjnych zapotrzebowań rynku i rozgłośni radiowych. To artystka, którą słyszymy w „Minimaxie”, a nie na przed serwisem informacyjnym co pełną godzinę. Mistrzyni poetyckiego minimalizmu nie nagrywa chwytliwych melodii. Tej ostatniej brak nawet w singlowym „Every Single Night”. Apple woli brnąć w barwne, ilustracyjne metafory, z których tka liryczną narrację całości. „The Idler Wheel…” nie jest concept albumem, ale nie da się ukryć, że lepiej sprawdza się jako płyta słuchana od A do Z, niż szatkowana na mniejsze części.

Fiona Apple, „The Idler Wheel Is Wiser Than the Driver of the Screw and Whipping Cords Will Serve You More Than Ropes Will Ever Do”, Sony Music