Nieproszony gość: „Mondo” Electric Guest

materiały prasowe

„Mondo” formacji Electric Guest na swoją kolej do zrecenzowania czekał dość długo. Nie bez powodu.

materiały prasowe

Stosik płyt, jakie dostaję do zrecenzowania, raz rośnie, raz maleje, a tej tendencji właściwie nie da się przewidzieć. Nagrania czekają w kolejce na swój czas, by wreszcie trafić do odtwarzacza, a stamtąd do czytelników portalu „Zwierciadła”. Fakt, że po kilku miesiącach los ten spotkał wreszcie płytę formacji Electric Guest świadczy tylko i wyłącznie o tym, że stos niepokojąco zmalał.

Długo broniłem się przed recenzowaniem tej płyty. Pierwszy raz posłuchałem jej kilka miesięcy temu, z zainteresowaniem, bo nazwa formacji nic mi nie mówiła. Szybko jednak to zainteresowanie uleciało, a album zginął przykryty innymi nowościami. Z braku alternatywy trzeba było jednak do niego wrócić.

Ale do rzeczy. Na debiutanckim „Mondo” Electric Guest łączy delikatną, nienachalną elektronikę z chwytliwymi melodiami. To jakby muzyka z lat 80., trochę już zapomniana, taka taneczna, ale raczej do tańczenia w mocno zwolnionym tempie, nad ranem, w chmurze dymu papierosowego
unoszącego się nad dawno nie wietrzonym klubem. Efekt jest jednak niestety podobny do stanu, jaki bywalcy takiego przybytku osiągają o tej właśnie porze – po 40 minutach muzyki właściwie nie wiemy, przy czym się bawiliśmy. Utwory kończą się, zanim jeszcze na dobre się rozkręcają. „Awake”, „The Bait”, „Control”… właściwie nawet po kilku przesłuchaniach trudno je rozróżnić czy zidentyfikować. Ot, nijak pulpa.

Producentem „Mondo” jest Danger Mouse, znany ze współpracy m.in. z Jackiem Whitem, The Black Keys czy Gorillaz. Jego robocie nie można nic zarzucić. Profesjonalizm pełną gębą. Szkoda tylko, że nagrania, którymi się zajął, są po prostu nijakie. Nawet singlowe „The Head I Hold”, teoretycznie utwór z największym potencjałem przebojowości, nie jest w stanie zostać w pamięci słuchacza choć na dłuższą chilę. I to powoduje, że „Mondo” będzie płytą wielbioną tylko przez tych, którzy są gotowi zapłacić bardzo wysoką cenę za swoją wyjątkowość i niepowtarzalność.

Electric Guest, „Mondo”, Warner