Paul Simon „So Beautiful or So What”

Materiały prasowe

Najlepsza płyta Paula Simona od 20 lat, czyli od brazylijskiej eskapady „The Rhythm of the Saints” (1990). Artysta, który – jak żaden inny w autorskiej odmianie muzyki popularnej – uczynił z piosenki dzieło sztuki, prezentuje dziesięć dojrzałych utworów.
Jest on autorem totalnym, co oznacza, że jego oryginalność i kreatywność dotyczy wszystkich (!) aspektów, tak dzieła, jak i wykonania. Tekstu, jak w „The Afterlife”, gdzie trzeba wypełnić formularz do wiecznego życia i ustawić się w kolejce. I muzyki, jak w „Dazzling Blue”, gdzie w tle pięknej melodii pulsują egzotyczne instrumenty (przypominając słynny album „Graceland”). „Amulet” to urzekające preludium na gitarę solo – „totalny Simon” nie omieszkał bowiem przypomnieć, że jest także niekłamanym mistrzem swego instrumentu.

reklama

Hear Music

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »