Pink, „The Truth about Love” – recenzja

materiały prasowe

Z pewnością dobrze się bawi, a publiczność razem z nią. Już w 2009 roku nazwana przez magazyn „Billboard” „pierwszą artystką muzyki pop nowej dekady” sprzedała ponad 40 milionów płyt.

materiały prasowe

Jej najnowszy album to taneczny dynamit z okazjonalną balladą („Just Give Me a Reason”), wypełniony przewrotnymi tekstami („Walk of Shame”), z jakich artystka znana jest od lat. Już „Blow Me (One Last Kiss)”, pierwszy singiel z nowej płyty i natychmiastowy przebój, to jej typowa gierka słowna i prztyczek w nos wymierzony facetom (wersję radiową lekko ocenzurowano). Zgodnie z tytułem albumu Pink w swoich piosenkach odkrywa przed nami prawdę o miłości, a to chyba dobra zachęta, żeby zabrać się do słuchania (najbliżej tajemnicy wydaje się melodyjny utwór „True Love”). Sama artystka mówiła kiedyś, że jej największe muzyczne inspiracje to Madonna i Janis Joplin. Bluesową Janis zgubiła gdzieś po drodze, za to ostatnie występy (a może występki) Madonny świadczą o tym, jak bardzo pop potrzebuje nowej królowej. Pink jest pierwsza do tronu.

Pink, The Truth about Love, RCA

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »