Na Święta Bożego Narodzenia polecamy najpiękniejsze Polskie Kolędy Alicji Węgorzewskiej!

Okładka płyty

Gwiazda na gwiazdkę! Najpiękniejsze polskie kolędy w najpiękniejszym wykonaniu Alicji Węgorzewskiej! Wspaniałe, chwytające za serce aranże, bogate orkiestrowe brzmienia. Tych kolęd zechce słuchać każdy! Nowy album “Polskie kolędy” czołowej polskiej diwy operowej – już w sklepach.

Okładka płyty

reklama

Nowoczesne aranżacje utworów napisał wybitnie uzdolniony skrzypek i kompozytor – Bogdan Kierejsza. Bogate, orkiestrowe brzmienie kolęd współgrają z polskimi motywami polonezów i kujawiaków.

Patronat medialny nad albumem objął portal Zwierciadlo.pl oraz miesięcznik Sens.

Piękne kolędy to idealna oprawa do wigilijnej kolacji. W tym roku święta będą wyjątkowo polskie, jeśli spędzimy je z najnowszą płytą Alicji Węgorzewskiej-Whiskerd. Z artystką rozmawia Joanna Olekszyk:

Dla muzyka kolędy są chyba prawdziwym wyzwaniem. Jak je zaśpiewać, by z jednej strony nie utracić ich klimatu, a z drugiej, zaproponować coś własnego, unikalnego?

Prawdą jest, że wszystko to, co najprostsze, jest najtrudniejsze. Tendencja do udziwniania kolęd jest obecnie powszechna. Ja postawiłam na klasykę z małą domieszką szaleństwa. Chciałam zachować oryginalne brzmienie tych pięknych melodii, wzbogacając je o brzmienie symfoniczne, ale we współczesnej wersji, czyli trochę popowosymfonicznej, idąc zresztą za tropem mojej ostatniej płyty „I Colori Dell‘ Amore”. Jest jednocześnie bardzo ciepła, wzruszająca i elegancka. Najbardziej jednak dumna jestem z tego, że Bogdan Kierejsza, świetny skrzypek i kompozytor, w aranżacje wplótł stare polskie tańce: kujawiaki, mazury. Ich charakter przewija się zwłaszcza w instrumentalnych solówkach. Na przykład „Bóg się rodzi” jest utrzymany w charakterze poloneza.

Czyli „Polskie kolędy” w jak najbardziej polskiej aranżacji?

Bo w polskich kolędach jest urok dzieciństwa i tradycji, która, moim zdaniem, daje człowiekowi silne korzenie, a tym samym wspaniały kręgosłup moralny. To coś, co można przekazywać następnym pokoleniom.

Czy podczas nagrywania płyty jakaś kolęda panią czymś zaskoczyła, wzruszyła?

Na pewno najbardziej lubię śpiewać te najbardziej nostalgiczne. Prawdziwym wyzwaniem było dla mnie zaśpiewanie „Oj maluśki maluśki“ i „Nie było miejsca dla ciebie“ – z powodu ich ładunku emocjonalnego. Bardzo zapadły mi w serce.

Jak wyglądają u pani święta?

Co roku tak samo. Zawsze kładliśmy duży nacisk na tradycję. Kiedy jeszcze żyła babcia, zawsze to ona dzieliła opłatek, jako najstarsza, później jedliśmy wszystkie typowo wigilijne dania, jak karp faszerowany, karp w galarecie, sałatki, śledzie i dopiero po śleżykach, czyli wileńskiej wersji kutii, śpiewaliśmy kolędy. Teraz najstarsza nie jest już moja babcia, tylko mama, ale świętujemy tak samo, idziemy na Pasterkę, kolędujemy. I niczego więcej nie chcę.

Obce są mi mody, żeby wyjeżdżać w czasie świąt wyjeżdżać za granicę, na narty czy do tropików. Moja córka, która ma 12 lat, mówi do mnie co roku: „Mamo, nigdy nie wyjeżdżajmy na święta. Chcę ubrać choinkę, śpiewać kolędy, zapalać lampki“. Myślę, że moja płyta jest idealna właśnie na ten moment, kiedy siedzimy wspólnie przy stole.

Ludzie uciekają od świąt, bo zwyczajnie mają już dosyć podsycanej reklamą atmosfery sztucznej słodyczy.

Dlatego, że sami dają się jej zmanipulować. Jeśli nastawimy się na prawdziwe przeżywanie świąt, czyli duchowe, w pełni świadome magii, jaka kryje się za żłóbkiem i choinką – to nie będziemy chcieli od nich uciekać. To piękny czas narodzin, odnowy, dzielenia się miłością. Lenistwo intelektualne nie pozwala nam tego zobaczyć.

Popisowe danie Alicji Węgorzewskiej na wigilię?

Staram się już od lat z moją mamą robić kaczkę według jej przepisu, może za parę lat będę już mogła odtworzyć go sama, tak mistrzowsko, jak ona to robi.