Nowości Zwierciadła:„Jak brat z bratem”– Mikołaj i Andrzej Grabowscy w rozmowie z Hanną Halek

Nakładem Wydawnictwa Zwierciadło ukazał się tytuł „Jak brat z bratem”, zapis rozmowy dwóch znakomitych artystów, Mikołaja i Andrzeja Grabowskich z dziennikarką, Hanną Halek. Poniżej publikujemy fragment książki.
Dzieli Was sześć lat. Czego nauczył się Pan od starszego brata, Panie Andrzeju?

reklama

MIKOŁAJ: Niczego się ode mnie nie nauczył, ponieważ ta różnica wieku była zbyt duża, tak samo jak ja od Wiktora niczego się nie nauczyłem – on jest tyle samo w latach do przodu, co ja wobec Andrzeja. Wiktor skończył studia, gdy ja zacząłem liceum.

ANDRZEJ: A ja podstawową szkołę. Nasza różnica wieku to sześć lat, kiedyś wydawało się, że to dużo, teraz bywa zupełnie inaczej. Czasem ludzie pytają mnie, który z nas, Mikołaj czy ja, jest młodszy. Ale wtedy, w Alwerni? Gdy ja miałem sześć, on miał dwanaście, gdy ja skończyłem dziesięć, Mikołaj miał już szesnaście lat – to była przepaść.

MIKOŁAJ: Nie licząc zimowych dni, kiedy włóczyłem się za starszym bratem po największych górkach w okolicy, próbując dorównać w jeździe starszym o kilka lat kolegom Wiktora (to dziwne, że mnie tolerowali, musiałem jednak nieźle na tych nartach posuwać), zacząłem Wiktora dostrzegać i czegokolwiek się od niego uczyć, dopiero gdy pojechał na studia do Krakowa. Przyjeżdżał na niedziele do Alwerni, przywożąc siebie w coraz to nowym kształcie. Czekałem na to „nowe” z Krakowa: na nowe myślenie, nowe frazy studenckiego slangu, nowe żarty, nową modę, nowy krój kołnierzyków, nowy fason butów robiony przez szewców z Floriańskiej, czasem nowych kolegów – to były lata sześćdziesiąte, ożywienie po październikowej odwilży. Wiktor przywoził odmienność świata i ta odmienność była jego siłą. Może moja rola wobec Andrzeja była taka sama.

ANDRZEJ: Tak, na pewno od pewnego momentu przyglądałem się temu, co robi Mikołaj, i w końcu poszedłem jego śladem – wyjechałem z Alwerni, poszedłem do szkoły teatralnej. Choć myślę, że wtedy był to wybór jeszcze kompletnie niedojrzały. Miałem bowiem dwa wyjścia: albo zostać aktorem, ponieważ Mikołaj już studiował ten kierunek, albo pójść na geologię, którą skończył Wiktor. Myślałem jeszcze o polonistyce, ale to tylko dlatego, że byłem dobry z polskiego i świetnie analizowałem wiersze. Potem jednak poznałem szkołę teatralną, nie aktorstwo, nie teatr, tylko szkołę teatralną. Zadziało się więc tak, że bardziej chciałem zostać studentem niż aktorem. Mnie się podobało w szkole teatralnej.

Książka „Jak brat z bratem” do kupienia w naszej księgarni.