Po co nam dawne opowieści?

Pocztówka napisana do jednej z bohaterek Pokoleń

Z Katarzyną Drogą, autorką sagi rodzinnej „Pokolenia. Wiek deszczu, wiek słońca”, redaktor naczelną magazynu Sens, rozmawia Joanna Olekszyk.
W naszym dynamicznym świecie trudno znaleźć chwilę na pogaduchy o dawnych czasach, wspomnienia babci czy ciotki. Kogo to interesuje?

reklama

Być może właśnie w czas świąt, kiedy pokolenia gromadzą się przy wigilijnym stole, spotykają, porozdają już sobie te prezenty… To może być najlepsza chwila, aby sięgnąć po stare albumy, odgrzebać rodzinne zapiski i powtórzyć anegdoty. Moim zdaniem, nie ma lepszego prezentu niż poczucie bezpieczeństwa i posiadania domu. A to uczucie umacniają właśnie opowieści o przeszłości własnej rodziny. Bez nich nie byłoby nas. Bez nas nie będzie naszych potomków – miło pomyśleć, że i oni kiedyś zechcą wiedzieć coś o naszej teraźniejszości. Co więcej, wydaje mi się, że to skąd i od kogo pochodzimy, rodowód interesuje wszystkich ludzi, tylko ta ciekawość przeszłości budzi się wcześniej lub później.

Jak było w twoim przypadku?

W moim domu opowieści o rodzinie istniały od zawsze. O swoich dziadkach, o wspomnieniu Białego Domku nad Narwią, przedwojennych zimach przy ogniu i pieśniach uwielbiała snuć opowieści mama. O bracie – lekarzu, który zginął w ostatnim dniu wojny pod Berlinem – tata. Ale ja, kiedy byłam młodą dziewczyną, też puszczałam mimo uszu część tych opowieści, mimo że słyszałam w nich sporo o sobie – a to, że jestem podobna do tego brata, a to, że tak samo fałszuję i śpiewać nie umiem zupełnie jak nieżyjąca ciotka Cezaryna. Utkwiło w mojej głowie co nieco, a teraz bardzo żałuję tych informacji, które umknęły. Cieszę się natomiast, że kiedy przyszedł czas zapisania, pragnienia, by ocalić przeszłość, zostało mi ich tyle, że starczyło mi na całkiem pokaźną książkę:)

Czy pisanie o przeszłości rodziny bywa trudne?

Tak. Budzą się emocje, tęsknota za tymi ludźmi, których się kochało, a których już nie ma. Czasami stoisz też przed dylematem: czy mam prawo do ujawniania dawnych tajemnic, nawet mimo zmienionych nazwisk czy też topografii? Czy modę zakłócać w pewien sposób spokój tych ludzi, pisząc o ich miłościach czy zdradach? Imiona, nazwiska inne, ale rodzina rozpozna… uznałam, że muszę podjąć się tego zadania, bo uważam, że doświadczenia naszych przodków i te dobre i te złe budują także naszą teraźniejszość. Z pewnością chodzi o upamiętnienie tego, że żyły takie siostry jak buntownicza Janka i zmysłowa Cezaryna, ale zapisanie dziejów rodziny to coś więcej: to poczucie więzi i wiedza o nas samych.

Czy przywoływanie przeszłości ma sens w naszym świecie?

Przeszłość jest kompletnie różna od Dzisiaj – a zarazem taka sama. Pewnie, że w świecie szybkich samochodów i jeszcze szybszego Internetu, obrazek ze wsi nad snującą się między śnieżnymi łąkami rzeką, jakieś chaty bez elektryczności, odcięte od reszty świata, z chlebowym piecem i fajką pradziadka co opowiada o jeszcze wcześniejszych latach – to egzotyczny obrazek. Tylko… jakoś uspokaja. Utwierdza nas w pewności, że ktoś przed nami był, tak samo kochał, tęsknił i obawiał się przednówka:) I – co najciekawsze – ci ludzie, dawno temu, ubierali choinkę z własnego lasu w złocone orzechy i jabłka z piwnicy, ale śpiewali te same co my kolędy. Kto wie jak kosmicznie będą spędzać święta nasi potomkowie? Ale, jeśli o to zadbamy, pielęgnując dawne opowieści, i oni będą śpiewać te same kolędy:)

HELION

„Pokolenia. Wiek deszczu, wiek słońca” to debiutancka książka Katarzyny Drogiej, opowieść o burzliwych dziejach Janki Zajewicz i jej rodziny, wplątanych w historię XX wieku.

Ukazała się właśnie w wersji audio, całość czyta autorka. Możesz posłuchać fragmentu