„Pokot” Agnieszki Holland już w kinach

R.Palka/mat. pras. filmu POKOT

Kilka dni temu „Pokot” został uhonorowany Srebrnym Niedźwiedziem na 67. Festiwalu Filmowym w Berlinie, dziś trafia do kin. Najnowszy film kryminalno-ekologiczny Agnieszki Holland na podstawie powieści Olgi Tokarczuk jest mocno zaangażowany politycznie i społecznie.

reklama

Mieszkająca w malowniczej Kotlinie Kłodzkiej emerytowana inżynier Janina Duszejko (Agnieszka Mandat) odkrywa razem ze swoim przyjacielem Matogiem (Wiktor Zborowski) martwe ciało znajomego kłusownika. To tutaj zaczyna się krwawa batalia o władzę w pięknej i dzikiej okolicy, batalia między ludźmi a zwierzętami. Wraz z kilkorgiem innych ekscentrycznych postaci bohaterka staje zdecydowanie po stronie tych drugich i wszczyna własne, niezależne od policji śledztwo w sprawie kolejno popełnianych morderstw.

Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy, są piękne zdjęcia autorstwa Jolanty Dylewskiej i Rafała Paradowskiego. Oglądamy dwa różne rodzaje kadrów, choć nieodstające od siebie formalnie ani jakościowo: główne – pokazujące akcję filmu oraz dokumentalne, wykonane przez Czechów, prezentujące zwierzęta i sceny polowań. Główne zdjęcia zajęły ponad rok i objęły wszystkie cztery pory roku, co w filmie odgrywa dużą rolę i jest wyraźnie zaznaczone.

Dobrze spisali się aktorzy, którzy podjęli się niełatwego zadania: wymienieni już Agnieszka Mandat i Wiktor Zborowski oraz Jakub Gierszał, Borys Szyc czy Marcin Bosak. Styl gry jest typowy dla reżyserii Agnieszki Holland – dość teatralny, co może się bardzo podobać bądź przeszkadzać. Ja należę raczej do tych drugich i być może dlatego nie potrafiłam polubić głównej bohaterki, choć doceniam kreacje aktorskie na wysokim poziomie.

„Pokot” wpisuje się w tradycję polskiego kina, jakim jest film „przyliteracki”, czyli wypływający ze słowa. Tym razem kanwą do powstania obrazu stała się powieść Olgi Tokarczuk „Prowadź swój pług przez kości umarłych”. Scenariusz jest wspólnym dziełem pisarki i reżyserki, Tokarczuk po raz pierwszy wcieliła się w rolę scenarzystki, co okazało się doświadczeniem ciekawym, ale jednocześnie niezwykle trudnym i zgoła innym niż tworzenie beletrystyki.

Z pewnością jednak to temat jest najważniejszym aspektem filmu. Przygotowanie „Pokotu” zajęło trzy lata i premiera okazuje się dość mocno kontrowersyjna w świetle ostatnich wydarzeń politycznych. Stało się tak jednak przypadkiem, ponieważ twórcom zależało na uniwersalnym przesłaniu. Kwestie kłusownictwa i ochrony praw zwierząt są ważne i często dziś podnoszone, jednak „Pokot” jest jednym z pierwszych obrazów poruszających ten problem. Z drugiej jednak strony mam wrażenie, że temat choć istotny, nie trafi do wszystkich i nie każdego poruszy tak, jak chcieliby tego twórcy.

Film warty zobaczenia i sprawiedliwie nagrodzony Srebrnym Niedźwiedziem z uwagi na zaangażowanie społeczne. Trudno jasno go zaklasyfikować jako kryminał, choć na podstawowym poziomie tak należałoby go nazwać. Nie jest to pewnością kino gatunkowe, a bardziej autorskie – oryginalne stylistycznie. Mam duży problem z główną bohaterką, na której zdecydowanie skupiona jest w fabuła. Bardzo trudno mi ją polubić, ale w wielu kwestiach rozumiem jej opinie i mimo że chwilami irytujący, obraz wydaje mi się świeży i istotny.