Premiery filmowe 2016. „Zupełnie Nowy Testament”

mat.pras. Gutek Film

Kto mieszka w Brukseli? Wielu unijnych urzędników, król Belgów i … Bóg. „Zupełnie Nowy Testament” w kinach od 1 stycznia 2016.

reklama

Kto mieszka w Brukseli? Wielu unijnych urzędników, król Belgów i … Bóg.  „Zupełnie Nowy Testament” w kinach od 1 stycznia 2016.

Bóg z Brukseli jest złośliwy, nie lubi bliźnich a największą przyjemność sprawia mu bezmyślne oglądanie telewizji i dokuczanie rodzinie. W końcu jego córka Ea postanawia się zbuntować i włamuje się do komputera, w którym zapisane są losy ludzkości. Od tej pory nic już nie będzie jak przedtem, a demiurgowi przyjdzie się zmierzyć się z zasadami, które wcześniej wymyślił, żeby utrudniać życie wszystkim wokół.

„Boską” rolę zagrał słynny belgijski komik, Benoît Poelvoorde, obok niego w filmie pojawia się m.in. Catherine Deneuve.  Film miał swoją premierę podczas festiwalu w Cannes 2015, otrzymał nominację w dwóch kategoriach do Europejskiej Nagrody Filmowej (Sylvie Olivé odebrała nagrodę dla najlepszego europejskiego scenografa roku) oraz do Złotego Globu, znalazł się także na oscarowej shortliście w kategorii Najlepszego Filmu Nieanglojęzycznego.


O filmie opowiada reżyser, Jaco Van Dormael:

W filmie na pierwszy plan wysuwają się kobiety. Zarówno Ea, jak i żona Boga, grana przez Yolandę Moreau, są dla rozwoju wydarzeń najistotniejsze.
W „Zupełnie Nowym Testamencie” Bóg ma władzę, ponieważ każe siedzieć cicho córce i żonie. A co jeśli Bóg byłby kobietą? Co wtedy by się wydarzyło?

Niesamowite jest to, jak wiele chaosu powoduje ujawnienie ludziom ich dat śmierci. JC mówi Ei, że dzięki temu Bóg traci całą swoją wiarygodność.
Przez to, że nie wiemy, kiedy umrzemy, zapominamy o śmierci i to nam daje poczucie nieśmiertelności. Jednak kiedy żyjemy w jej cieniu, nasza egzystencja nabiera smaku. To przydarza się postaciom w moim filmie, kiedy otrzymują informację, jak długo jeszcze potrwa ich życie. Jedni zmieniają wszystko, inni w ogóle nie chcą przyjąć tego do wiadomości.

Natychmiast zamierają wojny i przestępczość.
Próby uśmiercenia wroga przestają mieć jakiekolwiek znaczenie, bo chwila w której mają umrzeć jest już z góry określona. W „Żarcie” Kundery znajduje się zdanie, które szczególnie lubię: „Wybaczenie przestaje mieć znaczenie w obliczu zapomnienia”.

Postać François, zabójcy, zdaje się to potwierdzać.
Dociera do niego, że od teraz może strzelać do ludzi, a jeśli zginą, to nie będzie to jego wina.

Film jest także delikatną satyrą na współczesną technologię i media. Bezdomny Victor nie ma telefonu i nie otrzymał informacji o dacie swojej śmierci.
I ma to gdzieś! Nie ma telefonu i nie chce wiedzieć.

A ktoś kto dowiedział się, że przed nim jeszcze 102 lata życia, zostaje gwiazdą.
To czarnoskóry chłopak, którym do tej pory nikt się nie przejmował.  Nagle staje się wyjątkowo atrakcyjny.

Jak zwykle w Pana filmach dzieciństwo odgrywa ważną rolę.
Dlatego, że to czas, kiedy wszystkiego próbujemy po raz pierwszy. To ta chwila w życiu, kiedy emocje są najsilniejsze. To magiczny okres, gdy nie starasz się wpasować w oczekiwania innych. Potem dorastamy i zakopujemy to dziecko głęboko w sobie. Dorośli to po prostu dzieci, które dorosły. Podoba mi się ten lekko surrealistyczny sposób, w jaki dzieci patrzą na świat. Co więcej – czy to naprawdę bardziej surrealistyczne spojrzenie niż to, które mamy, kiedy wydaje nam się, że staliśmy się racjonalni?

Ea słyszy wewnętrzną muzykę ludzi, których spotyka. To Händel, Rameau, czy Purcell…
To muzyka w dużej części zapomniana albo już niemodna i w związku z tym rzadko słuchana. Ale dla mnie przywołuje niezwykle silne emocje – proste, ale pozytywne. To może być Trenet albo Schubert, kompozycje barokowe albo stare szlagiery. Chciałem zrobić coś na kształt musicalu.

Kim jest autorka oryginalnej muzyki do filmu, An Pierlé?
To pierwsza ścieżka dźwiękowa tej flamandzkiej kompozytorki i artystki. Bardzo podoba mi się jej twórczość i poprosiłem ją o napisanie kilku prostych utworów – głównie na fortepian – które kontrastowałyby z muzyką barokową i fragmentami oper wykorzystanymi w filmie. An jest też aktorką i doskonale wiedziała, jak skomponować muzykę oddającą wnętrze każdej postaci.

Ważną rolę w filmie odgrywa także Bruksela.
Chciałem pokazać miasto, w którym żyję, filmując miejsca, które codziennie mijam. Chciałem, żeby Bóg egzystował w konkretnej przestrzeni, w mieście będącym w stanie ciągłego tworzenia, gdzie nic nie funkcjonuje tak jak powinno. W miejscu tak brzydkim, że aż ładnym.

W „Zupełnie Nowym Testamencie” śmiech nieustannie przeplata się z silnymi emocjami.
Śmiech to wyjątkowe zjawisko, bo często towarzyszy bólowi i rozpaczy. Śmiejemy się z rzeczy, które są jednocześnie bolesne.

fragment wywiadu z reżyserem z materiałów prasowych Gutek Film