Małgorzata Rejmer: Szanowna pani rzeźnik

Była ujmująca, świetnie ubrana i starannie umalowana, wyróżniała się na tle strażniczek. Mój kolega Octavian, z wykształcenia teolog, pojechał do więzienia dla kobiet, żeby poprowadzić dyskusję o Biblii, i to ona poradziła mu, by nie dawał się sprowokować i nie odpowiadał na zaczepki.
Octavian jej podziękował, a potem wspomniał innej strażniczce, że bardzo profesjonalny mają tu personel. O, tamta pani na przykład.

– Przecież to jest zbrodniarka z Ploiesti – żachnęła się strażniczka.

Roxana Calin była lekarką wesołą i uczynną. W jej specjalizacji takie cechy przydają się szczególnie – Roxana leczyła dzieci. Aż zakochała się w architekcie, który mieszkał nieopodal, z wzajemnością i na zabój, na życie i śmierć, w tym wypadku jego żony. Roxana zwabiła Iulianę do swojego domu, wstrzyknęła thiopental, otworzyła tętnice, poćwiartowała, a fragmenty zwłok rozrzuciła w kontenerach na całym mieście. Po którymś znalezisku z kolei żebracy przestali grzebać w śmieciach. Mąż rozpoznał Iulianę po stopach, Roxanę oskarżono po przeszukaniu jej zamrażalnika.

Wpisuję „zbrodnia z Ploiesti” do przeglądarki i wyskakuje mi zdjęcie ramienia, zakończonego wypielęgnowanymi dłońmi z czerwonymi paznokciami. Takie ręce mogłyby reklamować kremy, lakiery albo noże. Roxana była dobra z anatomii i wiedziała jak ciąć, żeby mięso łatwo odchodziło od kości. Ramię zgięła w łokciu i przewiązała sznurkiem na wysokości nadgarstka, żeby ręka zajmowała jak najmniej miejsca.

Obok ręki google pokazuje też zdjęcie portretowe Iuliany, na którym uśmiecha się promiennie. Kobiety znały się od dawna, w dniu zbrodni Iuliana wpadła do Roxany po sąsiedzku na kawę. Kiedy pani lekarka ćwiartowała żonę architekta, dwoje dzieci tej pierwszej było u dziadków, a dwoje dzieci tej drugiej bawiło się nieopodal na podwórzu przed domem. Mąż tej pierwszej wyjechał, bo z żoną ostatnio mu się nie układało, mąż tej drugiej był w pracy.

W więzieniu Roxana została nauczycielką, uczyła skazane czytać i pisać. Do pomocy medycznej jej nie dopuszczono. Wyszła już na wolność, odsiedziała czternaście z dwudziestu dwóch zasądzonych lat i została zwolniona warunkowo za dobre sprawowanie. Octavian mówi, że okrucieństwo zbrodni przekroczyło skalę zrozumienia mieszkańców Ploiesti. Słucham archiwalnych wiadomości z wypowiedziami sąsiadów Roxany.

– To musiał być wypadek – mówi starszy pan. – Iuliana dostała ataku serca w mieszkaniu Roxany, a Roxana doznała szoku i zrobiła coś tak głupiego.

– Potwór – kwituje inna pani.

– Zbrodnia miłości – wzdycha pan w średnim wieku.

– Kiedy wyjdzie z więzienia, pomożemy jej – zapewnia pani w różowym swetrze. – Na pewno nie będzie jej łatwo.

– Do zawodu jednak nie wróci – oświadczył prezes Komisji Dyscyplinarnej Kolegium Medyków z Prahovej.

Owdowiały architekt nie chciał się wypowiedzieć do kamery, co sądzi o uwolnieniu Roxany. Śmieciarzy i żebraków patrolujących kontenery nikt o zdanie nie pytał.

Więcej tekstów Kulturalnych znajdziesz TUTAJ