„Słoneczna linia” w Teatrze Polonia

Słoneczna-graniczna linia w każdym związku przebiega gdzie indziej.
W przypadku Barbry i Wernera – bohaterów najnowszej sztuki Iwana Wyrypajewa wystawionej przez niego samego w Teatrze Polonia, granica przekroczona zostaje w 7. roku ich małżeństwa. O 5. rano w kuchni.

Oboje, Barbra (znakomita Karolina Gruszka) i Werner (mocny i autoironiczny Borys Szyc), kłócą się od 10. wieczorem o to, dlaczego po latach małżeństwa nie potrafią porozumieć się co do tego, co jest dla nich najważniejsze. Jak to się często w życiu zdarza, oboje dużo mówią o sobie, bez specjalnego zainteresowania wysłuchaniem partnera. Napięcie powoli rośnie i wreszcie dochodzi między parą charakternych małżonków do rękoczynów. Utwór w zamyśle będący komedią, chwilami staje się klasyczną psychodramą, w trakcie której publiczność obojga płci wzdycha na zmianę lub patrzy porozumiewawczo na siedzącego obok partnera. Uśmiechają się także do siebie, ukradkiem, przez łzy.

Zabrałam na ten spektakl koleżankę po rozwodzie, po przedstawieniu zadeklarowała, że chętnie obejrzy je jeszcze raz, z kobietami, które mają problemy w swoich związkach. Tak się jej ono wydało odkrywcze i mądre. Na czym polega siła Wyrypajewa? Jak zawsze jest szczery, dociekliwy i bezwzględnie konsekwentny w analizowaniu uczuć swoich bohaterów. Zarówno Barbra, która marzy o dziecku i dostrzeżeniu w niej tej jedynej, wyjątkowej kobiety (która z czytających te słowa pań nie zrozumie!), jak i Werner szczęśliwy z powodu spłaty ostatniej raty kredytu i marzący o usłyszeniu wreszcie jakiegoś konkretu od swojej pełnej uroku i fantazji małżonki (panowie dobrze wiedza, o co mu chodzi), dostają od losu i dramaturga kolejną szansę. Ratuje ich brak obojętności, niewygasłe pożądanie i ogromna ciekawość drugiego człowieka. Pomimo wszystkich okropnych słów i padających oskarżeń wyczuwa się między nimi ogromny ładunek emocji. To właśnie pomaga im ocalić miłość, zamknąć pewien etap w związku i otworzyć się na nowy. Nadzieja i wyciszenie emocji w finale spektaklu mają ogromną siłę. A to za sprawą kunsztu obojga aktorów, którzy przeprowadzają nas bez chwili przerwy, chwilami nie dając szansy na głębszy oddech, przez krainę smutku i zwątpienia, by na koniec prawie bez słów pokazać światełko w tunelu.

Szczerze mówiąc, tego się właśnie po obojgu artystach spodziewałam.
Są w średnim wieku, niejedno w życiu przeszli. Mają znakomity warsztat i ogromną wrażliwość. Oboje także potrafią nasycić swoje postaci własną życiową energią i doświadczeniem. Oraz, nie boję się użyć tego słowa, romantyzmem. Serdecznie zachęcam wszystkich, którzy dumali nad sensem swojego życia razem i osobno o 5. rano, żeby się na ten spektakl wybrali. Warto posłuchać, co o miłości myśli Wyrypajew. Sami nie znaleźlibyśmy aż tyle odwagi, by tak spojrzeć na związek. A on to potrafi.

„Słoneczna linia” autor i reżyser Iwan Wyrypajew (przekł.Agnieszka Lubomira Piotrowska), premiera 14 października 2016, Teatr Polonia w Warszawie