Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Christian Boltański – Dzieło sztuki powinno być otwarte na widza

Fostertravel
3 czerwca 2011 in Sztuka by Magdalena-Dziubinska
Christian Boltański jest jednym z najważniejszych współczesnych artystów. Tworzy instalacje, maluje, działa w teatrze. Na tegorocznym Biennale w Wenecji zaprezentuje swą najnowszą instalację zatytułowaną "Przypadek". Nam opowiada o swojej twórczości oraz tym co inspiruje go do tworzenia.

– Pana instalacje to ciągła gra z granicami, między życiem i śmiercią, między obecnością i nieobecnością, między pamięcią i zapomnieniem. Czy Pana nowa instalacja „Przypadek”, którą będzie Pan reprezentował Francję na czerwcowym Biennale w Wenecji, odbiega od tego schematu?

– Ta instalacja jest również tego rodzaju grą. Opowiada o przypadku i przypadkowości – czyli o motywach, które interesują mnie w sposób szczególny, a które tym razem są jeszcze wzmocnione przez kontekst narodzin. W nowej instalacji pojawiają się setki zdjęć noworodków i osób umarłych, które pociąłem na poziome pasy, i które w różnych konfiguracjach pokazywać się będą na ogromnych ekranach. Oglądając zdjęcia noworodków zadajemy sobie pytania : Kim się staną? Jakie będzie ich życie? Czy żyją jeszcze? Jakie jest ich przeznaczenie? Moja nowa instalacja to próba refleksji nad tym, czy i w jakim stopniu nasze życie zależy od przeznaczenia, a w jakim od przypadku. Ja uważam, że życie tych noworodków nie dość, że zależy od przypadku, to poniekąd całe nim jest.

– W swojej twórczości często nawiązuje Pan do dzieciństwa. Przeszłość jest dla Pana głównym źródłem inspiracji?

– Wśród osób, które najbardziej cenię i które wywarły na mnie ogromny wpływ jest Tadeusz Kantor. Był on moim mistrzem i prawdziwym przyjacielem. I to właśnie Kantor powiedział, że każdy z nas nosi w sobie umarłe dziecko. Wspomnienia z dzieciństwa są czymś bardzo ważnym, moim zdaniem one nas konstruują. Byliśmy dziećmi, teraz jesteśmy starzy, ale jest w nas część tych dziecięcych wspomnień. W moich pracach staram się te wspomnienia pielęgnować, aby nie przepadły.

– Jednak te wspomnienia z dzieciństwa są często rekonstrukcją, w której ważną rolę gra właśnie zapomnienie, niepamięć.

– To prawda, dziecięce wspomnienia są w dużej mierze naszymi wymysłami. Faktem jest, że moje prace są czasami odbierane jako projekt przeciw zapomnieniu, ale proszę zauważyć, że ten projekt zawsze kończy się klęską. Weźmy na przykład moje „Archiwum Serc” (M.D. Projekt rejestrowania bicia serc przeprowadzony przez Boltanskiego w piętnastu krajach). To, że zachowamy nagranie bicia serca jakiejś osoby, nie oznacza, że zachowamy tę osobę. Pewnego dnia przyszli do mnie rodzice zmarłej dziewczyny, aby posłuchać jej bicia serca, które zostało zarejestrowane w archiwum. Chcieli przez to poczuć na nowo obecność ich córki. Powiedziałem im, że w ten sposób odnajdą raczej jej nieobecność niż obecność. To tak jak ze zdjęciem osoby umarłej, które daje nam odczuć, że tej osoby już z nami nie ma, albo jak z ubraniami – chodzi o przedmiot, który oznacza nieobecność podmiotu. W dodatku w ubraniach często znajdujemy zapach osoby, nawet kiedy samej osoby już nie ma. To jest rodzaj obecności, który mówi nam o nieobecności. Wydaje mi się, że nie jesteśmy w stanie uchronić czegokolwiek przed przemijalnością. Permanentnie staramy się to uczynić i permanentnie ponosimy klęskę

– W instalacji „Personnes” (przedstawionej w 2010 w paryskim Grand Palais), pojawił się dźwig rozrzucający na wszystkie strony stosy ubrań. Dla wielu ta maszyna reprezentowała boga, który decyduje o naszym losie, a na który sami nie mamy wpływu. Czy ta instalacja jest Pańską imaginacją siły wyższej?

– Rzeczywiście ta maszyna wyraża boga, który rządzi wszystkim według własnych, niezrozumiałych dla ludzi, praw. Jestem w stanie sobie wyobrazić istnienie takiego boga. Chodzi jednak o boga zupełnie nieosiągalnego, ślepego, z którym nie można się komunikować, bardzo od nas oddalonego.

– Czy wierzy Pan, że nosimy w sobie, w sposób zupełnie nieświadomy może, pamięć naszych przodków?

– Nie jestem tego pewien, ale wydaje mi się, że w taki sam sposób w jaki mamy usta naszej ciotki i oczy naszego pradziadka, w naszych umysłach mogą tkwić resztki umysłów naszych przodków. Moja rodzina ze strony matki, to korsykańscy chrześcijanie, od strony ojca – Żydzi z Europy Środkowej. Ja sam nigdy nie byłem w synagodze i bardzo słabo znam tradycję żydowską, bo wychowany byłem w duchu chrześcijańskim. Jednak mimo to, czasami zdarzają mi się w mojej pracy jakby nieświadome aluzje do kultury żydowskiej. Moi żydowscy przyjaciele mi o tym mówią, ale ja sam zupełnie jestem tego nieświadomy. Może właśnie chodzi o pewne emocje, odczucia, które były mi przekazane przez moich przodków. Wystawiając mój „Powrót” w Europie Środkowej, miałem bardzo dziwne uczucie jakbym rzeczywiście wracał w moje strony, mimo że nigdy tam nie mieszkałem. Były to natomiast rodzinne strony mojego ojca.

 

– Czy kolekcjonuje Pan rzeczy?

– Nie, zupełnie nie. Niczego nie zbieram, nie kolekcjonuję, nie zależy mi na pamiątkach… Nawet moje dzieła są skrajnie kruche, bo przecież po wystawie zazwyczaj się je niszczy. Moje prace pokazują, że czas idzie do przodu i że nie można się uchować przed jego skutkami.

Strony: 1 2


Jak utrzymać wakacyjny nastrój przez całe lato?

Okres urlopowy zaczął się na dobre, choć niestety, rzadko spędzamy całe wakacje na wyjeździe. Przez większą część lata chodzimy do pracy próbując poczuć wakacyjny klimat ...

Recepta na lęk? „Pokochaj swoje serce”

„Życie jest zaskakująco proste, gdy przestajemy je komplikować.” mówi Dagmara Skalska w swojej najnowszej książce „Pokochaj swoje serce” i przedstawia sposób na pokonanie lęku.
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI